Ja mam jednego synka, i chyba tak zostanie, ale gdy np, idę do koleżanki, która ma kilkoro dzieci, widać wyraźnie różnicę w wychowywaniu dzieci, samo to, że potrafią się same sobą zając, wspólnie wymyślają zabawy, i stają za sobą murem, gdy ten przybysz, chce im coś " po rozrabiać " w ich zabawkach. mój synek niestety ma mały kontakt z rówieśnikami, nie ma kuzynów, a teraz kiedy mamy zimę niestety i piaskownice są puste. jest tylko ze mną a popołudniami bawi się z tatusiem, więc tylko z dorosłymi. a wczoraj przy wizycie mojej koleżanki, z trójką dzieci, moje dziecko było w szoku :-(miał problem z ośmieleniem się o dostosowaniem do grupy bawiących się i świetnie sie znających dzieci. wydaje mi się, że jednak te dzieci, któe miaja rodzeństwo, nieco łatwiej adoptują sie do grup , ławteij nawiązują kontakty, odważniejsze są. o dzieleniu się nie wypowiem, bo to już sprawa wpojenia dziecku, mój synek, mimo, że jest sam, nie ma z tym problemów, nie jest samolubem.