moje zdanie jest takie ze najpierw niech dziecko nauczy sie mwoic po polsku a potem sie pomysli....tak bylo jak mieszkalismy w PL
teraz bedac zagranica moja corka sama łapie nie ktore slowka z norweskiego,wiec wiem ze to bedzie jezyk ktory naturalnie podlapie (teraz staramy sie o miejsce w norweskim pzredszkolu,potem szkola...wiec wiadomo ze ten jezyk opanuje)
nie wiem co dalej...napewno angielski...to podstawa w obecnym swiecie,to jezyk meidzynarodowy
tutaj w Norwegi jeszcze nie spotkalam Norwega ktory by po angielsku nie umial...nawet babcie spotkalam z ktorymi rozmawialismy po angielsku....
wiec mysle ze tutaj w szkolach dzieciaki opanowywuja ten jezyk,jesli nie to napewno prywatnie bedziemy posylac na nauke
w Polsce mieszkajac dziecko poslalabym na kurs lub prywatne lekcje w momencie kiedy by zaczelo sie jakiegos jezyka uczyc....czy to w przedszkolu czy podstawowce
mam koelzanke ktorej rodzice tak robili....po szkole miala prywatne lekcje niemieckiego i w wieku 13 lat lepiej mowila po niemiecku niz nasza nauzycielka w podstawowce


pamietam,bo mielismy delegacje z Niemiec i jak przyszli do klasy to ona glownie tlumaczyla

wiec mysle ze taki tor nauki jest super