reklama

Kara, jak wytłumaczyć?

Temat na forum 'Przedszkolaki' rozpoczęty przez saszka, 3 Styczeń 2005.

  1. saszka

    saszka Gość

    Dawno tu nie zagladałam. Mam kłopot z Jasiem. Z zasady jest bardzo fajnym dzieckiem, ale... No właśnie. Raz na jakiś czas usiłuje zrobić komuś krzywdę. Popchnie, weźmie coś nie swojego i zniszczy, wrzeszczy, kiedy prosimy go o ciszę, specjalnie budzi Zosię , itp. Za każdym razem najpierw go proszę i tłumaczę, czasem zaczynam na niego krzyczeć, kiedy tłumaczenie nie działa. Rzadko używam drastycznych środków, typu klaps, bo to raczej świadczy o mojej bezradności i wcale nie pomaga. :(
    Dzisiaj, za karę (pchnął Zosię tak, że uderzyła się mocno w główkę) posadziłam go na krześle i kazałam siedzieć. Jaś co chwila pytał, czy już moze zejść, czy dostanie samochodzik, czy może sie iść bawić, tak jakby zupełnie do niego nie docierało, że zrobił źle. I co ja mam robić, bo mi nie chodzi o karanie, tylko o to, jak dotrzeć do mojego synka z informacją, że to co robi jest po prostu nie do przyjęcia. Kończą mi sie pomysły :cry:
    saszka
     
  2. magdalenka

    magdalenka Gość

    Cześć, mi też opadają ręce w takich wypadkach. Mój urwis ma 5 lat, ale ma okresy kiedy nie wiele do niego dociera. Czasem mam wrażenie jakby próbował kiedy matka albo ojciec pękną i dadzą w końcu klapsa. Potem jest rozżalony, my oczywiście też. Staram się w momentach krytycznych (a nie zawsze moi to wychodzi) wziąć na wstrzymanie, tyle że on raczej nie zaczepia swojej młoszej siostry. W przedszkolu podobno jest najspokojniejszy w świecie i opiekunkom nie sprawia takich problemów wychowawczych jak swoim kochanym rodzicom. Może ktoś ma skuteczniejsze metody - chętnie skorzystam z wyprobowanych sposobów na dotarcie!
     
  3. reklama
  4. Agawa

    Agawa Fanka BB :)

    Kochane Mamusie,

    Dziecko w wieku 3 - 6 lat to "chodzące emocje"...
    Nie potrafi poradzić sobie często z własnymi uczuciami, ktorych samo często nie rozumie i dlatego "daje nam w kość" swoimi irracjonalnym zachowaniem...
    W tym wieku zaczyna się np. zazdrość o rodzeństwo pomimo, że jednocześnie fascynuje się swoim młodszym rodzeństwem (nie potrafi ogarnąć dlaczego już nie jest Benjaminkiem rodziców... przecież tak bardzo sie stara... pomimo, że rodzice nie odrzucają go i kochają z całych sił...), zazdrość o rodziców (dzieci wybierają jednego z rodziców <zazwyczaj płci odmiennej> i żywią do niego romantyczne uczucia... to pozwala dziecku "dojrzewać emocjonalnie i wykształcać zdrowy stosunek do płci przeciwnej"...
    ale jednoczesnie uświadamia sobie "jak dalece jedno z rodziców należy do drugiego i drażni je to"...
    "Napady złości są naturalnym etapem w rozwoju małego człowieka. Dzieci zaczynają zdawać sobie sprawę z własnych pragnień i własnej odrębności. Kiedy ktoś im pokrzyżuje plany, rozumieją to i czuja złość... dziecko ma prawo od czasu do czasu czuć złość (większość takich napadów złości jest wynikiem zmeczenia albo np. postawienia dziecka w sytuacji, która go przerasta)" ale to my Kochani Rodzice powinniśmy nauczyc się w taktowny sposób radzić sobie z takimi sytuacjami (choć wiem jak czasem para z nas uchodzi wszystkim otworami :wink: )...

    Osobiście nie wlaczę z Julką krzykiem (pewnie mam łatwiej od Was ponieważ Juleczka nie ma rodzeństwa...), kiedy widzę, że zaraz wybuchnie staram się ją czymś szybko zająć... wymyslam temat "zastępczy" i np. zaczynamy spiewac piosenkę, albo łapię ją i dotąd łaskoczę i całuję póki jej złość nie przejdzie... ale wydaje mi sie, że najważniejszym jest aby się z dzieckiem nie kłócić ponieważ dziecko w takim negatywnym nastroju i tak nie zrozumie, że postępuje źle. Osobiście nauczyłam się większość napadów złości i krąbrności :wink: poprostu ignorować - zajmuję sie czynnością, którą robiłam i udaję, że mi to nie przeszkadza... kiedy Julka ochłonie - rozmawiam z nią o jej zachowaniu tłumacząc jak dalece było mi przykro, że zachowywała się tak nieładnie ale jednocześnie przytualm ją - dając tym świadectwo, że to ja wyciągam do niej dłoń na zgodę a to jest bardzo ważne...

    Magdalenko,
    Moim zdaniem część napadów złości Twojego małego mężczyzny może być spowodowana odreagowywaniem przedszkolnych "spięć" między rówieśnikami... sama piszesz, że w przedszkolu jest bardzo grzeczny (ale w przedszkolu jest poniekąd skazany na samozdyscyplinowanie się...) natomiast w domu, kiedy czuje się już "na luzie" daje popisy krąbrności... dochodzi jeszcze sprawa młodszego rodzeństwa... miom zdaniem myśli tak: "Jestem już w domu, nie było mnie tu cały dzień... powinienem być najważniejszy... mieć rodziców tylko dla siebie bo bardzo ich kocham (bo nie było mnie cały dzień!) a tutaj mama i tata ciągle zajmuja się moją młodszą siostrą :evil: no to im pokarzę, że jak jest mi źle... może zrozumieją)...

    Saszka,
    Jasio podobnie jak synek Magdalenki rywalizuje o uczucia Wasze ze swoją młodszą siostrzyczką... Pięciolatek już wie, że agresja jest negatywnym uczuciem (bo uczucie empatii nie jest mu już obce) ale... zazdrość o młodszą siostrzyczke jest silniejsza (tym bardziej, że to on był "pierwszy")...
    Może pomocnym okazało by się poprostu zmienić chęć rywalizacji w chęć pomocy... podkreślanie jak bardzo Zosia potrzebuje starszego brata, który powinien nauczyć ją wielu rzeczy...
    Poza tym sama rodzina może nieświadomie potęgować uczucie zazdrości o Zosię... ciocie, wujkowie, babcie, dziadkowie...
    Jeżeli chodzi o karę to sama nie wiem bo nigdy takowych jeszcze nie stosowałam ale skoro Jaś chciał zejść z krzesła, interesował go bardziej samochodzik niż to, że mama jest zła za jego zachowanie to z pewnością nie zrozumiał w pełni Twoich intencji... może po kolejnym jego "popisie złego zachowania"powinnaś postawić go przed sobą i na spokojnie ale dobitnie wyartykuować o co Ci chodzi... oczywiście podkreślając fakt, że jest starszym bratem - dlatego jest niezastąpiony i baaaaaardzo liczysz na jego pomoc i wsparcie... bo jest przecież mężczyzną :wink: a to do czegoś go zobowiązuje :wink:
     
  5. magdalenka

    magdalenka Gość

    Agawa dzięki bo w taki sposób nie umiałam sama spojrzeć na ten problem. Prawda jest też taka że niezawsze starcza mi cierpliwości, żeby przeczekać napad złości, a trudno wymagać żeby sam człowieczke się uspokoil, ja tez przeciez uczyłam sie tego latami! Pozdrawiam i dzięki za wsparcie :D
     
  6. Agawa

    Agawa Fanka BB :)

    Magdalenko,
    Mnie także czasem nie jest łatwo... wierz mi... ale przecież nie można wymagać od małego szkraba odruchów takich jak u dorosłego człowieka prawda?
    My potrafimy tłumić w sobie złość, żal, niechęć a małe dziecko niestety jest "szczere do bólu" ale na pocieszenie... hehehe... ono juz niedługo dorośnie :wink:

    Moja Julka jest na etapie "pomogę choć nie bardzo sobie tego życzysz mamo" :wink: :wink: :wink: i tak większość domowych obowiązków idzie mi jak krew z nosa bo mam małą pomocnicę :wink: no i czasem warcze sobie pod nosem :wink:

    Kiedy będzie już dorosłą kobietą napewno ze wzruszeniem będę wspominała jej metodę wycierania podłogi czy układania ubranek w szafie... jestem tego pewna :D
     
  7. saszka

    saszka Gość

    Czytałyście tekst o małym buntowniku??, tak jakbym czytała o moim Jaśku. Przyznam, że trochę odetchnęłam.
    Dziękuję też Ci Agawo, bo zaczęłam przygladać się relacjom w naszym domu i rzeczywiście synek miał prawo czuć się trochę osamotniony. Oczywiście zwracalismy większą uwagę na Zosię i jej nowe umiejętności, a nasz starszak głównie był sztorcowany i przywoływany do porzadku :cry: Teraz staramy się być bardziej uważni. Bardzo dziekuję Ci za pomoc i polecam tekst w portalu.
    saszka
     
  8. Anonim

    Anonim Gość

    Drogie Mamy! NIedawno trafiłam do tego portalu. Powiem coś od siebie. Mam Kubę (12 lat) i Szymka (5 lat) i wcale nie jestem idealną mamą. Przy Kubie nie udało mi się nauczyć hamować emocji. :oops: Pocieszające jest tylko to, że on każdego potrafi wyprowadzić z równowagi. Być może dlatego, że od niego dostaję taką szkołę, to moje relacje z Szymkiem są dużo spokojniejsze. Oczywiście są momenty kiedy się złości, ale to jest czasami. Zwykle mogę z nim podyskutować na drażliwe tematy. Ostatnio ja byłam smutna i poprosiłam, żeby mnie przytulił i powiedziałam mu, że jak to robi to świat od razu staje się lepszy i łatwiejszy i zapytałam: - A ty Szymku chyba nie lubisz się przytulać, gdy jesteś smutny. A on mi odpowiedział tak: - Lubię, ale czasem sam sobie radzę ze smutkiem. Pamiętasz, dzisiaj siedziałem w łazience. - Tak, pamiętam i nie chciałeś wyjść. - Pobawiłem się zabawką i uspokoiłem się.
    :roll: Autentycznie zatkało mnie. Nie spodziewałam się aż takiej rozwagi, wyważenia i umiejętności określenia a może i panowania nad swoimi emocjami.
    Z drugiej strony wiem, że Szymek często cierpi, bo stara się być miły nawet dla kogoś kogo nie lubi, no i czasem nie wytrzymuje i nagle zaczyna płakać. Otoczenie (po za mną) często nie wie dlaczego on płacze, przecież jeszcze przed chwilą wszystko było w porządku tzn. Szymek bawił się z chłopcem, którego na prawdę nie lubi, ale o tym, że go nie lubi wiem tylko ja, bo mi to wcześniej powiedział. Najśmieszniejsze jest to, że kiedy powiedziałam nauczycielce w przedszkolu, że Szymek nie lubi pewnego chłopca, to po pewnym czasie mama tego chłopca miała do mnie pretensje, że prosiłam, żeby Szymona sadzały panie gdzie indziej. Smutno mi, że mama ta nie pomyślała. Przecież bardziej wybuchowy chłopiec sprałby po prostu jej syna i wtedy sama by chciała, żeby ich rozsadzić.
    Kończę, bo zbyt chętnie rozmawiam o dzieciach i ich zachowaniach.
    Katarzyna
     
  9. saszka

    saszka Gość

    Masz bardzo madrego synke, ale najbardziej mnie ujeło to, że jesteś wyczulona na jego potrzeby i akceptujesz , to, że może kogos nie lubić. Ja w pierwszym odruchu mam ochote powiedziec, ależ Jasiu, spróbuj polubić X. Dopiero po chwili przychodzi mi do głowy, że przeciez mój syn nie musi wszystkich lubić, ale przyznam , że takie myslenie jest dla mnie dosyć trudne. Od razu zaczynam kombinować, że jeżeli on nie będzie lubić wszystkich, to jego nie będą lubic, itd. Wiem, że to idiotyczne i staram sie to zmienić, dlatego tym bardziej gratuluję.
    saszka
     
  10. reklama
  11. monix78

    monix78 Fanka BB :)

    Też nie mam pojęcia co zrobić z moim synkiem ::) Zawsze był "indywidualistą", ale odkąd ma brata stał się wręcz niesympatyczny :( Już nawet nie robi krzywdy maluszkowi, ale wogóle nikogo nie słucha, niszczy sprzęty, ubrania. Domaga się prezentów, krzyczy na nas. Dziś rzucił we mnie kamieniem :o Ciągle ma jakieś czarne wizje, opowiada, że mnie wyrzuci przez okno, ktoś się utopi... po prostu koszmar. Wiecznie jest niezadowolony, nic go nie cieszy. Nie wiem, co się z nim dzieje :( Jest mądrym chłopcem, czyta, liczy. Ostatnio nie robi nic innego tylko liczy... Dodaje, odejmuje, mnoży, ciągle przepytuje mnie z jakiś liczbowych kombinacji. Nie mam już siły ciągle liczyć i walczyć z nim. Staram się być spokojna, ale wstyd mi, bo mój kochany synek doprowadza mnie do szału :-[ Cieszę się, kiedy mój mąż lub mama zabierają go na spacer i nie muszę słuchać jego narzekań :( Wiem, że to dla niego ciężki okres i potrzeba czasu, żeby przyzwyczaił się do bycia starszym bratem... ale muszę się wyżalić, bo ja też jestem już zmęczona tym wszystkim...
     
  12. Agnexx

    Agnexx Gość

    Zajrzałam tutaj i się przeraziłam. :( Jakbym czytała o moim 7 - letnim synu. Pocieszam się tylko, że w końcu z tego wyrośnie, ale wtedy pewnie zaczną się inne problemy. ::)
     

Poleć forum