Zużaczku, jak tam uszko synka? Ucaluj go od nas w bolący czubeczek...
Ja dzis jestem troszkę zawirowana, Jonatan nie wiadomo czemu wybudzal się niemal co godzinka, nie mial temperatury, nie bolało go nic jak się zdaje...ssal jak głupi, no nie wiem co mu było..teraz bawi się w najlepsze a mama padnięta lekko na pyszczek. Ale te nocne pobudki pokazaly mi urok nocy...rozgrzana pościel, cieplutkie cialko, spocony łebek, pomruki tulącego się do piersi misia...on tak fajnie posapuje, mozna go przytulić i wdychac dziwny, niemowlęcy aromat, oliwka, mleko, dziwne ale nawet przyjemne...co ja pisze, bardzo przyjemne...nigdy potem dziecko tak juz nie pachnie, prawda? Moje duże dzieci maja już swoje duże zapachy- a propos to moja ciotka weszła do nas pare dni temu i oznajmiła w progu- ale u was niemowlakiem pachnie!
...a u mnie szarlotka pachnie. Wzięłam sie i o 8 rano zagniotłam kruche, teraz sie piecze, mniam...mamcia moja wpadnie po 10 na kawę....mamy inkę calkiem niezłą, lekko waniliową...
To Jonatan dzis rano wesoły i żwawy. ;D