Ja nie lubię używać kosmetyków i kupuję tylko minimum: żel do mycia Babydream, puder Nivea, krem/maść Bepanthen baby. Na mróz wazelina biała (tania, z apteki). Jeśli jest ciemieniucha, to głowę myję szamponem-pianką Mustela, uczciwie mówię, że nie działa błyskawicznie, ale ja nie mam obsesji walki z łuskami. Epizody suchej skóry zwalczam olejem kokosowym, nadają się też inne oleje spożywcze.
Jeśli ktoś lubi efekt natłuszczonego dzidziusia, to nie trzeba od razu kupować aptecznych emolientów do kąpieli - można wlać kilka kropel zwykłej parafiny. Natomiast sama parafina (która jest bazą większości oliwek dla dzieci oraz emolientów) jest dyskusyjna i niektórym może pogarszać stan skóry.