Natasza ogromnie mi smutno z powodu śmierci Twojego synka, niech będzie szczęśliwy w świecie Aniołków i czuwa nad Tobą i Twoją rodziną, przytulam mocno.
Jeśli chodzi o moją ciążę to zdobyłam się na odwagę (zresztą wyjścia nie miałam) i drżąc ze strachu poszłam do swojego ginekologa, który był pewien, że to kontrola po porodzie. Jak mu powiedziałam, że w ciąży jestem to wydusił tylko "małpa" (ale tak dobrotliwie, znamy się długo, on wie jak walczyłam o swoje dzieci - 4 ciąże straciłam zanim urodziłam synków i długo się o te ciąże starałam). Gin powiedział, że blizną nie mam się martwić, on sam wykonuje wiele operacji już na ciężarnych macicach, gdzie rana dopiero się zabliźnia i goi a moja jest zagojona. Dzidziuś ma się dobrze (szczerze mówiąc - odpukać - to pierwsza ciąża gdzie jak na razie jest bez zagrożeń i oby tak zostało). Teraz jestem w 10tc więc jeszcze trochę cierpliwości i zacznę drugi trymestr. Jedynym ograniczeniem wynikającym z tak szybkiego zaciążenia po cc jest świadomość kolejnego cc bo raczej nikt nie będzie ryzykował rozejścia się blizny podczas skurczów porodowych. A ja miałam i poród SN i CC i zdecydowanie bardziej odpowiada mi ten pierwszy. No ale trudno - ważne żeby dzidzia była zdrowa i ciąża przetrwała.