krakowianko jesteś bardzo silna-a jeśli Ci to potrzebne to narzekaj tu sobie ile chcesz-zobaczysz już niedługo na pewno wszystko będzie dobrze i za jakiś czas będziecie to tylko wspominać jak zły sen,a Wasze zdrowe maleństwo wszystko Ci wynagrodzi-przytulam mocno:*
Lenka dopiero teraz doczytałam twój post-też bardzo współczuje-i mam nadzieję, że uda się kotka uratować-dla mnie moje psy były mi bliższe niż większość ludzi-wiem co to znaczy zegnać się z ukochanym przyjacielem i nikomu tego nie życzę-mam nadzieję, że nie będziesz musiała teraz znowu przez to przechodzić:*trzymam kciuki za kotka
Lenka dopiero teraz doczytałam twój post-też bardzo współczuje-i mam nadzieję, że uda się kotka uratować-dla mnie moje psy były mi bliższe niż większość ludzi-wiem co to znaczy zegnać się z ukochanym przyjacielem i nikomu tego nie życzę-mam nadzieję, że nie będziesz musiała teraz znowu przez to przechodzić:*trzymam kciuki za kotka
jak ja mam tak do kwietnia chodzić, to się załamię!! w poniedziałek idę do lakarza w Łomży "profilaktycznie" niech zerknie, czy coś się dalej rozwiera. ehhh, już Wam nie będę nudzić, jak mnie boli.
, bo skończyła się Illy a ja jeśli chodzi o kawę to wybredna na maxa jestem, no i fuj fuj fuj!! trzeba jakąś kupić dzisiaj bo nie wytrzymam...
