Hej Dziewczęta :-).
Strasznie dawno mnie tu nie było, ale nie wiem skąd wziąć czas na komputer?!
Oczywiście nie ma najmniejszych szans, żeby Was doczytać :-(.
U nas ok, Tymek rośnie jak na drożdżach. Dzisiaj 2 pełne miesiące, więc Go zważę, jakieś 5 dni temu ważył 5,850 kg, więc mój kregosłup powoli wymięka. Tata mi wczoraj zafundował masaż - boski był

.
Jutro wybieram się na morfologię i musze sie umówić do gina wreszcie. okres już miałam, więc trzeba się znowu zatabletkować... a było tak miło... ehhhh.
Jakiś czas temu zamówiliśmy wreszcie nową sofę, miała byc po dwóch tygodniach od zam., więc zamówiliśmy kontener i powyrzucaliśmy stare sofy, minęły ponad trzy tygodnie a sofy jak nie było tak nie ma

. Salon pusty, nie ma nawet jak usiąść, jak ktoś przyjdzie wstawiamy do salonu krzesła ogrodowe - designerski komplet wypoczynkowy ;-). A propos krzesla ogrodowego, siedze sobie ostatnio na nim z Tymkiem na kolanach i nagle trzask!!! Noga odpadla, ja Tymka szybko w górę na rękach a sama dupą mega grzmot o podłoge. Ojjj bolało :-(. Ale tymcio uratowany, tylko sie przestraszył Biedaczek.
Ja muszę zlikwidować suwaczek wagowy i pogodzic sie z rozmiarem 38 na jakis czas (oby nie za długo). Waga nie ma ochoty sie ruszyc w dół, więc zainwestowałam w troche większych portek.
W ogóle mam doła - już! Codziennie boli mnie brzuch z tego powodu. 21 października musze wrócić do pracy i nie mam z kim mojego bąbelka zostawić, babcia daleko, więc trzeba nnająć nianie ale niestety w tej mojej małej mieścinie nikogo ciekawego nie ma, a w dodatku wizja zostawienia skarba z kimś obcym rozrywa mi serce!!! Masakra! jak ja zazdroszczę tym, które mogą zostać jeszcze troche w domku z dzidzikami, albo maja babcie na miejscu i nie pracujące, które chętnie zajmą się wnusiami...
Sorki, że tak egoistycznie tylko o sobie ale serio nie doczytam. Zaraz Groszkowy sie pewnie obudzi i trzeba będzie skoczyc po coś na obiad a potem pichcić. matko jak ten czas leci... aż żal.
Buziaki Kochane, strasznie sie za Wami stęskniłam

.