Dzień dobry niedzielne!
Slowo na niedziele brzmi dzisiaj: r
eeeeeeeeeeeeeeddddd buuuuuuuuullllllllll! matko jedyna, od rana latam po necie i szukam, czy mi przypadkiem nie wolno jednak, bo mam taka OGROMNA ochote, ze gdybym miala w domu, to juz bym dawno wypila troche ;-) nie mam na szczescie i musialabym skoczyc do sklepu, wiec w sumie chyba dziecko moze sie czuc bezpieczne ;-) ale tak serio, mam ostatnio na tajgery i inne takiesiakie taki smaczek, ze jak widze, to mam slinke do kolan. musze zapytac gina na nastepnej wizycie, czy to naprawde tak szkodliwe, jak mowia... czy tak samo jak kawa, raz na jakis czas nie zaszkodzi... ech.
hermionka, no prosze, tez sluzbowo? (tak zrozumialam) - co twoj men robi? :-) moj jedzie pierwszy raz i dlatego, ze jestem w ciazy, to ja z nim nie jade.. i wkurzam sie, bo ja kocham podroze, niesie mnie wszedzie, a chiny to taki egzotyczny kraj... naprawde szok kulturowy... i nie to, ze zazdroszcze mu, bo strasznie sie ciesze, ze jedzie, to nie bede go miala na oku, nie wiem, czego sie tam spodziewac ;-) a co do tego zagadywania do chinek.. to wiem, ze on nie bedzie probowal, ale jesli one sie na niego RZUCA? mojego himena, boga mlodego?

nie, no zartuje, ale grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr we mnie siedzi.
nati, moje dziecko za to ma wspaniale odzywki. ponoc w przedszkolu z dziecmi sie bawi, ale z paniami nie chce rozmawiac, tylko tak i nie. no i opowiadam o tym mojej mamie i mowie, ze taka zdziwiona jestem, bo przeciez w domu mu sie geba nie zamyka, ciagle psoci itepe. no i tak przy nim mowie, i mama moja sie go pyta: no co ty, Filipku, czemu nie chcesz rozmawiac z paniami? a on: to sa chyba zarty jakies!
a dzisiaj opowiada mi o koledze swoim (wymyslony taki, nowosc ostatnia), ktory ma pieska i kotka, i chomika. no i Filip, co przezywa traume ostatnio, bo mamy na osiedlu kota, co poluje na myszy i czesto znajdujemy zabite myszki. no a one ladne, sliczne, wiec Fiolek niepocieszony, niemalze placze nad nimi. i nie lubi kotow , uwaza, ze my powinnismy je tez bic za to (dodam, ze my kochamy koty w domu). i dzisiaj mi opowiada:
F: no i moj kolega, co ma psa i kotka, dzisiaj zrobil z nich OGNISKO!
ja: no jak to, przeciez kotki i pieski to nasi przyjaciele najlepsi, musimy sie nimi opiekowac i kochac je!
F: ale one sa STARE!
ja: to tym bardziej, jak sa stare i chore, to musimy je bardziej kochac i opiekowac sie, bo same nie daja rady. nie mow takich rzeczy, bo to brzydko, kotki i pieski sa kochane.
F: no ale on je podpalil. zapalka. i sie spalily i wyrzucil je do smieci.
ja: co ty wymyslasz, naprawde, bardzo brzydko.
F: no ja ci mowie, JAKA TRAGEDIA... ale chomik uciekl i sie schowal.

DDDDD
a zaraz sie ubiore (jeszcze pizamowe party u nas) i jedziemy na spacer do lasu. chcialabym na grzyby, ale chyba nic nie znajde, wiec moze lisci nazbieramy chociaz :-) no i pare slimakow i zukow pewnie, to jest milosc moich dzieci, wypatrywanie i lapanie -zupelnie bez odrazy - wszelkiego stworzenia, im bardziej oslizle, tym lepiej. BRRRRR.