Aneczkaaa
Fanka BB :)
dla Martynki NAj!!!
Ja też byłam z małą na spacerze - zmarzłam nieźle a mała cieplutka. Młody poszłedł z tatą do kina - od września miał obiecane że jak będzie miał w tygodniu same uśmiechnięte buzie to pójdzie do kina. Poczekał do listopada i poszedł chociaż jedna buzia była czerwona ale ryczał strasznie, że się mega starał a Krystian go popychał itp - starał się dalej i poszedł. Jak wrócił to dostał zupę w której pływało nieco majeranku i już jej nie chce.. i znowu ma szlaban. To dziecko nic nie je!! Nie wiem z czego on ma energię i kolor skóry..
Ja też byłam z małą na spacerze - zmarzłam nieźle a mała cieplutka. Młody poszłedł z tatą do kina - od września miał obiecane że jak będzie miał w tygodniu same uśmiechnięte buzie to pójdzie do kina. Poczekał do listopada i poszedł chociaż jedna buzia była czerwona ale ryczał strasznie, że się mega starał a Krystian go popychał itp - starał się dalej i poszedł. Jak wrócił to dostał zupę w której pływało nieco majeranku i już jej nie chce.. i znowu ma szlaban. To dziecko nic nie je!! Nie wiem z czego on ma energię i kolor skóry..
!!!!! A to niestety zguba dla warzyw i owoców :-(
pamiętacie, że miałyśmy debiutować z wpłatomatem? Otóż się nam nie udało, poniewaz zginął kod do zamka szyfrowego (takiego jak na filmach) wpłatomatu. Jedyną szansą na otwarcie jest wwiercenie się do środka. Po pierwsze musi to być po zamknięciu oddziału (przyjeżdżają w poniedziałek o 17:00, musimy z nimi zostać), po drugie- nie wiedzą, ile to potrwa. Może potrwać godzinę, a może dwa dni
Po trzecie- kosztami będziemy obciążone my jako osoby prywatne (kosztów też nikt nie może nam póki co podać, wahają się od kilkuset złotych do kilkunastu tysięcy). Ostatnie dwa dni spędziłam kręcąc zamkiem, ale kombinacji jest tyle, że odkrycie kodu graniczy z cudem. Możecie sobie wyobrazić jakie w oddziale panują nastroje. Ja jestem zła, moje dziewczyny są złe. Demotywacja na całej lini. 
Jeszcze sie malo rusza i takie rzeczy sie dzieja... a co bedzie potem...