reklama

Kwiecień 2011

AguHan - dzięki za informacje. Ja nic nie wiem na temat tych spraw tarczycowych. Mam nadzieję, że u mamy też nie będzie to żadne złośliwe świństwo. I szybciutko z tego wyjdzie. Bardzo na to liczę....
Faktycznie twoje maleństwo to uparta sztuka :) Za nic nie chce Wam zdradzić tajemnicy :) Ale dobrze, że zdrowe, i ładnie się rozwija.
Mitaginka, Aenye, Mała Mysz, Meriderka
- dziękuję za słowa otuchy..
 
Ostatnia edycja:
reklama
cocosova- u mnie w rodzinie tarczyca jest dość popularna i nie martwiłabym się tak tym. moja mama miała zdiagnozowaną ok. 10 lat temu i na siłę ją na operacje wysyłali bo jak się nie podda to nie przeżyje najbliższego roku. Dostała leki i po kościach się rozeszło. Teraz na kontrolach straszą ją, że powinna wyciąć to co jej urosło a ona się boi. Już kilka lat nie bierze leków i wszystko ok. Nie jest to takie straszne jak twierdzą :) będzie dobrze.
A tatę wczoraj przywiozłam ze szpitala ( po 5 tygodniach w końcu nie będę musiała jechać do szpitala po pracy) już mnie to zaczęło przerastać. Dziś będę robiła mu pierwszy w życiu zastrzyk (strasznie się boję, że to boli) sama nie lubię jak mi ktoś wkuwa się w skórę a co mówić komuś. Powiedziałam mamie, że jak nie dam rady to zadzwonimy po sąsiadkę i mu zrobi. To tylko zastrzyk w sumie :)
Siedzę sobie w pracy i nie mogę się wziąć za robotę. Koleżanka przyszła z miłą wiadomością a w sumie niespodzianką- jedna z dziewczyn zamówiła pana aby nam zrobił zdjęcia do kalendarz- ma być to kalendarz z dziewczynami z pracy.Ma nas umalować. Mam mieć swój miesiąc :) dużo nas tutaj więc jest jedno zbiorowe i 11 zostaje (pewnie z powodu ciąży mnie zakwalifikowano :)
 
meriderka, ale fajnie!!! zazdroszcze :-)

cocosova
, moja mama od 15 lat leczy tarczyce na chorobe Hashimoto.. nie guzki, ale zanikanie tarczycy. i tez leki idealnie powstrzymuja rozwoj choroby. bedzie dobrze na bank.

mitaginka
, wyczytalam, ze atecortinem mozna smarowac i super pomaga, a mam w domu akurat, wiec zastosuje. na razie nie jest za wielki, wiec pewnie sie go usunie latwo. ech.

ale mam kolejny powod do narzekania i WSCIEKLA jestem okrutnie!!! mianowicie tydzien temu odebralam moj zareczynowy pierscionek z Apartu, z reklamacji. brylancik wypadl, wstawili nowy, pieknie wypolerowali etc. i co? tydzien minal i znowu wypadl!!! no szlag mnie trafia!!!!!!! poltora miecha bez pierscionka.. ekstra.
 
nati, chyba juz pisalam :-) naprawili za 100zl :-D ale uzywania go do przechowywania nie polecaja. i kupilam nowy, piekniutki i odporny na wszystko dysk, 500gb (bo i tak tamten juz byl zapchany), zaplacilam tyle, ile dwa lata temu za tamten 250gb i zwyczajny. bardzo sie ciesze z takiego rozwiazania. ufff :-)
 
aeyne mi pod koniec sierpnia też wypadł brylant z pierścionka. Po trzech tygodniach dostałam z powrotem i na razie (odpukać) jest ok :) tyle że mi wypadł i go nie znalazłam i zastanwaiałam się, czy uwzględnią reklamację, czy może stwierdzą, że grzebałam przy pierścionku, wyjęłam brylant i sprzedałam ;-)
 
Cześć dziewczynki :) właśnie udało mi się uruchomić ninternet, bo od rana nie działał, na szczęście już jestem w sieci, jak będę miała chwilkę to doczytam co tam naskrobałyście od rana, miłego popołudnia :) buziaki :*
 
reklama
mitaginko, ja mam taki model z ponad 20 malenkimi brylancikami, takie tycie. i nie dziwota, ze nie znalazlam ;-) mi uwzglednili bez problemu, ale wsciekam sie, bo mam go raptem od zeszlej gwiazdki (dopiero wtedy mielismy kase na taki porzadny pierscionek zareczynowy.. ;-) a niestety tamten "stary" zgubilam... wstyd mi do dzis, maz nie wie...) a tu juz drugi raz ten sam kamyk wypada... i ponad miesiac bez niego :-( ja sie czuje jak bez reki normalnie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry