Doczytałam wreszcie i tak pokrótce:
Piszecie o teściach - współczuję, na mojego teścia narzekać nie mogę. Nie słyszałam wprawdzie dobrego słowa ani zainteresowania ciążą, maluszkiem - dosłownie nic, ale tez nic złego nigdy nie słyszałam, a mieszkamy pod jednym dachem. Nie wtrąca się do nas i naszego trybu życia w ogóle i za to mu chwała.
Jeśli idzie o lekarzy to ja przed świętami zrobiłam sobie maraton: gin - to oczywiste, wszystko ok, prócz upartych bakterii w moczu, łykałam już urospet, żurawinit, potem furagin, a niedawno monural - antybiotyk jednorazowy. Oby pomógł.
Odwiedziłam tez okulistę - mam astygmatyzm i krótkowzroczność, ale nie to jest ważne, tylko ciśnienie w oczach, a to wyszło ok. Ponoć nie muszę już później sprawdzać, ale nie wykluczam ponownego badania za miesiąc-dwa u innego okulisty, tak dla pewności.
Dentystę też odwiedziłam wreszcie, pierwszy raz od dwóch lat chyba, naprawiłam już większość, jeszcze mi została wizyta na Nowy Rok.
Co do pracy - cóż, mój pro-rodzinny szef, wielo-dzieciaty, arcy-religijny też najchętniej by mnie nie oglądał już więcej, ew. do odebrania świadectwa pracy. Jak wspomniałąm coś o powrocie to mi odpowiedział, że mu to "nie na rękę". To oczywiste, ale mnie nie na rękę jest traktowanie jak niepotrzebnej, zużytej zabawki. Ech...
Piszecie o teściach - współczuję, na mojego teścia narzekać nie mogę. Nie słyszałam wprawdzie dobrego słowa ani zainteresowania ciążą, maluszkiem - dosłownie nic, ale tez nic złego nigdy nie słyszałam, a mieszkamy pod jednym dachem. Nie wtrąca się do nas i naszego trybu życia w ogóle i za to mu chwała.
Jeśli idzie o lekarzy to ja przed świętami zrobiłam sobie maraton: gin - to oczywiste, wszystko ok, prócz upartych bakterii w moczu, łykałam już urospet, żurawinit, potem furagin, a niedawno monural - antybiotyk jednorazowy. Oby pomógł.
Odwiedziłam tez okulistę - mam astygmatyzm i krótkowzroczność, ale nie to jest ważne, tylko ciśnienie w oczach, a to wyszło ok. Ponoć nie muszę już później sprawdzać, ale nie wykluczam ponownego badania za miesiąc-dwa u innego okulisty, tak dla pewności.
Dentystę też odwiedziłam wreszcie, pierwszy raz od dwóch lat chyba, naprawiłam już większość, jeszcze mi została wizyta na Nowy Rok.
Co do pracy - cóż, mój pro-rodzinny szef, wielo-dzieciaty, arcy-religijny też najchętniej by mnie nie oglądał już więcej, ew. do odebrania świadectwa pracy. Jak wspomniałąm coś o powrocie to mi odpowiedział, że mu to "nie na rękę". To oczywiste, ale mnie nie na rękę jest traktowanie jak niepotrzebnej, zużytej zabawki. Ech...

niestety pewnie tego nie uniknę
śniegu po kolana 