Ale mam dzień nic tylko płaczę już nie wiem z jakiego powodu
Niby dzień zapowiadał się tak pięknie. Zaplanowałam sobie dziś długi spacer (na ul.Włodkowica) pieszo tak z domku. Trza było odebrać zamówienie z Oriflamu, szłyśmy z Wikusia tak ok45 min w jedna stronę. Chciałam podratować się wrocławskim mpk ale niestety moje dziecię ryczy jak tylko wsiadam do a-busów więc nici z przejażdżki. Szłyśmy sobie tak w słoneczku i doszłyśmy do celu. Sprawy pozałatwiałyśmy i czekała nas droga powrotna. Nogi mi już wchodziły w wiadome miejsce ale jakoś wróciłyśmy do domu. Byłyśmy obie głodne nie wiem która bardziej. Ja tylko po rannej kawie a Młoda po 125ml mleka. No i tu się zaczęło ………..
Wpadłam w jakiegoś mega doła i nie mogę do teraz z niego wyjść, siedzę i ryczę.
Nic więcej dziś nie zrobiłam. Z dzieckiem się nie pobawiłam, obiadu nie było, pranie leży odłogiem, prasowanie także a ja użalam się nad sobą jak źle wyglądam itd..
Chyba muszę to wszystko odespać
Jedyne pocieszenie to chyba znalazłam sukienkę na chrzciny i ten konkurs co zostałam wyróżniona. Jednak marne to pocieszenie jak w głowie mam jakieś czarne myśli.
Ehhhhhhhhhh spadam spać może jutro będzie lepiej