tiramissu84
Fanka BB :)
Kruczka jak najbardziej Cię rozumiem, jesteś młoda i przytrafiła Ci się nieplanowana ciąża, doszedł stres powiedzenia rodzicom, ślub- to są rzeczy, które osobno już są wystarczająco stresujące a taka kumulacja na pewno wywowułe ogromne emocje. Nie pozostaje ci nic innego, jak tylko z dnia na dzień skupiać się na pozytywnych aspektach. Królewna z marcepana jesteś za ostra dla niej. Kruczka to nie są proste rzeczy i niełatwo sobie po takich zmianach poukładać w głowie i życiu. Oczywiście, że każdy chciałby mieć już swój dom, umowę na stałe w pracy, ucieszonego i gratulującego szefa, dumnego męża i pękających z dumy rodziców. Niestety nie wszystkie klocki się zawsze układają tak, jakbyśmy tego chciały. I wcale nie znaczy, że jeśli nie będziesz od razu mamą jak z obrazka to już będziesz od razu złą. Całe szczęście ciąża trwa aż 9 miesięcy, żeby mieć czas, aby się ze wszystkim oswoić
jak będziesz miała wątpliwości to pisz, trzeba się trochę wygadać...to pomaga.
Dziecko CI życie zniszczy? A ile Ty masz lat?-15? Kobietko- zaraz za mąż wychodzisz, więc cóż piękniejszego do dopełnienia rodziny niż maleństwo? Jakbyś była samotną matką to rozumiem- jak tu żyć mając taka matkę, która uważa że dziecko to zmarnowane życie, w dodatku trzeba sama wziąć wszystko na klatę, sama mieszkanie utrzymać wynajęte i do pracy iść, a dodatkowo znaleźć czas dla dziecka- to są problemy. Wiesz, moja koleżanka jest w 8 m-cu ciąży i jej maleństwo ma wadę serca- bardzo poważną- Małego Stasia czekają po porodzie 3 operacje. I to są problemy. Popatrz ile z nas straciło poprzednie ciąże- nie zdajesz sobie sprawy jakie szczęście Cię spotkało!!! Problemy? Oczywiście że będą. A miłość?-Wiesz, z jakiegoś powodu ciąża trwa 9 miesięcy a nie 9 tygodni. Masz 3/4 roku żeby pokochać to dziecko. Jak zacznie w Tobie "żyć"-ruszać się, reagowac na Twoj głos...jak na USG np 3D zobaczysz swoje dziecko ssące kciuk, po czym nagle z pełną radością uśmiechające się do Ciebie- wiesz jakie to niesamowite?!-Ja wiem:-) I kocham moją córkę najbardziej na świecie. Przez to że poświęciłam się jej bo była bardzo trudnym dzieckiem (o tym kiedy indziej) nie pracuję do tej pory. Zawodowo jestem w czarnej d. Owszem, po studiach ale bez pracy. I powiem Ci, że nie żałuję. I ani przez chwilę nie pomyślałam, że marnuję sobie życie. Wiesz jak kocham podróże?- niesamowicie! Przed J. co wakacje byliśmy za granicą. Teraz nie byłam od 3 lat. Teraz moi przyjaciele zdobywają kolejne szczyty w Tatrach, co również kocham, a ja siedze na doopie w domu czując się fatalnie, ale wiem dla kogo to robię! Przed ciążą biegałąm, chodziłam na spacery dziesiątki km-kochałam to. A w dla zdrowia i życia tego dziecka w momentalnie przestałam robić absolutnie wszystko co sprawiało mi obecnie radość i przyjemność. I choć czuję się koszmatnie po przytyciu już 3kg to nadal wiem dla kogo to robię! Czy kocham to dziecko? A skąd mam wiedzieć czy kocham 2cm czegoś tam w brzuchu-jak kocham myśl kto z tego będzie już niedługo! Zapytaj mnie czy kochałam okruszka którego straciłam w styczniu- maił 3mm- kochać 3mm nieprzypominające nawet kijanki?-nie-kochałam i wyłam z rozpaczy bo wiedziałam że z tych 3mm niebawem byłoby dziecko! Swoją drogą dokładnie w tych dniach przyszłoby na świat...ale już go nie ma i nigdy się nie urodzi. Dostałam kolejną szansę- jestem w ciąży! I choć nadl na utrzymaniu męża i po porodzie jeszcze bardziej w czarnej d, jeśli chodzi o pracę to nie żałuję. Oby tylko moje dziecko było zdrowe i cudowne jak Julisia a resztę damy radę! Mamy siebie więc damy radę! Szczerze- nienawidze być w ciąży bo w każdej czuję się koszmarnie- zmieniam się w inkubator- z J. miałam dziwne skurcz ei musiałam dużo leżeć od 4 miesiąca- pół roku w domu w klatce. Teraz już jest podobnie bo ciąża zagrożona i mam bardzo uważać. Dlatego Dziękuję Bogu za każdy dzień mimo że czuję się koszmarnie- robię to tylko dla dziecka, które wiem że pokocham do szaleństwa jak przyjdzie czas. Oczywiście zastanawiam się jak podzielić miłośc na 2 dzieci ale wiem że to też przyjdzie z czasem bo tak już mają mamy:-) Więc nie zamartwiaj się na zapas tylko myśl o tym by miec zdrowe dziecko i olać świat dookoła. Skoro cieszy się narzeczony to reszta będzie super. A jak Ty zobaczysz swoje żywe malenstwo na USG....ciekawa jestem co powiesz :-) Nie złość się, bo ja po prostu chcę Ci pokazać cud macierzyństwa i jakie szczęście Cie spotkało a nie problem. Może jakoś zaczniesz być wreszcie szczęśliwa bo warto 