bluelovi, czuję po twoich postach, że trochę się oswajasz z sytuacją, cieszę się z tego

Mimo, że nie mogę porównywać naszych sytuacji to wiedz, że mimo, że moja druga ciąża planowana to boję się jak sobie poradzę z dwójką tak małych szkrabów. Jak na razie z dnia na dzień jest coraz gorzej z mdłościami i naprawdę ciężko mi wstać z łóżka, nogi mi się trzęsą i ciągle wymiotuję

W poniedziałek idę do lekarza na pierwszą wizytę i na resztę tygodnia zmywam się do mamy, żeby mi trochę pomogła przy opiece nad córą, bo czasami mam wrażenie, że nie dam rady. W pierwszej ciąży było podobnie, ale na mdłości bardzo pomagało mi mroźne powietrze (w pracy mnie przeklinali jak otwierałam okna w styczniu). A teraz te upały mnie wykańczają, a jeszcze dziś w pogodzie mówili, że na zachodzie do 20 sierpnia non stop powyżej 30 stopni. Rok temu chodziłam w sierpniu w 9 miesiącu ciąży i czułam się duże lepiej niż obecnie.
Jednak koniec narzekania, rozmawiałam dziś z moją mamą i ona mówi, że jak była ze mną w ciąży na początku to pamięta, że ten długi weekend sierpniowy też były takie upały i że do dziś pamięta jak wtedy wymiotowała i się źle czuła. I jakoś podniosło mnie to na duchu, że ktoś mnie rozumie i skoro ona się męczyła żeby ja mogła się urodzić to przecież ja też muszę dać radę :-)