reklama

Kwietniowe mamy 2016

reklama
Pisałyście wyżej na temat lekarzy z nfz. Opowiem Wam moją historię ;/. W mojej pierwszej ciąży której nie donosiłam trafiłam do lekarza w 6 tyg. Lekarka zrobiła usg, stwierdziła ciąże, kazała brać kwas foliowy i odesłała mnie do domu. Na drugiej wizycie w w 9 tyg. zapytała mnie jak się czuję, wizyta trwała 5 minut. Trochę się zdenerwowałam, zapytałam czy założy mi kartę ciąży, czy da mi skierowanie na jakieś badania a ona na mnie nakrzyczała, że badań mi nie da, ponieważ zbadam się na jej koszt i odejdę do innego lekarza a na kartę jest za wcześnie. Na drugi dzień poszłam do innego lekarza, Ciąża już była obumarła :(. To jest dopiero podejście do pacjenta.
 
Ja wszystkie 4 ciąże prowadzę u tego samego lekarza na NFZ. Nie mam nic do zarzucenia póki co. Myślę,że traktowanie zależy od zachowania i charakteru lekarza, a nie od tego czy przyjmuje prywatnie czy na fundusz.
 
Az strach pomyśleć jacy sa nie którzy lekarze z nfz.

Co do becikowego, to tysiąc miesięcznie jest dla studentek, bezrobotnych i bez umów o pracę. A tak normalnie tysiąc jeżeli dochód na 1 osobę w rodzinie nie przekracza 1922 zł jak się nie mylę.

Najpierw musi zniknąć lipiec 2015 i my wskakujemy na to miejsce. Wtedy można rozwijać wątek.
 
Widocznie ja jestem po prostu takim przypadkiem, który kiepsko trafiał. Jak Jula sie urodziła to pediatra w rejonie odmówiła nam skierowania do neurologa, które jak sie potem okazało powinniśmy dostać. Ale teraz za to mamy świetną neurolog ktora przyjmuje i prywatnie i państwowo i nie mam jej nic do zarzucenia.
 
Na pewno można trafić na dobrego lekarza na nfz jak i na kiepskiego, przyjmującego prywatnie...Jednak niestety na nfz to częste zjawisko. To nawet nie jest wyłącznie ich "wina", to ta wspaniała polityka tego kraju...
 
No u nas sa wlasnie dobrzy ginekolodzy dlatego tak dlugo trzeba czekac na wizyte. W naszym szpitalu rodza nawet żony lekarzy z innych szpitali. Ja dzisiaj bylam na plazy sie pobyczyc:)
 
bluelovi, czuję po twoich postach, że trochę się oswajasz z sytuacją, cieszę się z tego :) Mimo, że nie mogę porównywać naszych sytuacji to wiedz, że mimo, że moja druga ciąża planowana to boję się jak sobie poradzę z dwójką tak małych szkrabów. Jak na razie z dnia na dzień jest coraz gorzej z mdłościami i naprawdę ciężko mi wstać z łóżka, nogi mi się trzęsą i ciągle wymiotuję :( W poniedziałek idę do lekarza na pierwszą wizytę i na resztę tygodnia zmywam się do mamy, żeby mi trochę pomogła przy opiece nad córą, bo czasami mam wrażenie, że nie dam rady. W pierwszej ciąży było podobnie, ale na mdłości bardzo pomagało mi mroźne powietrze (w pracy mnie przeklinali jak otwierałam okna w styczniu). A teraz te upały mnie wykańczają, a jeszcze dziś w pogodzie mówili, że na zachodzie do 20 sierpnia non stop powyżej 30 stopni. Rok temu chodziłam w sierpniu w 9 miesiącu ciąży i czułam się duże lepiej niż obecnie.

Jednak koniec narzekania, rozmawiałam dziś z moją mamą i ona mówi, że jak była ze mną w ciąży na początku to pamięta, że ten długi weekend sierpniowy też były takie upały i że do dziś pamięta jak wtedy wymiotowała i się źle czuła. I jakoś podniosło mnie to na duchu, że ktoś mnie rozumie i skoro ona się męczyła żeby ja mogła się urodzić to przecież ja też muszę dać radę :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry