@delicious jestem w stanie zrozumieć Twoje podejście, ale pisząc z perspektywy osoby, która to przeżyla, powiem ze nie bierzesz pod uwage kilku rzeczy. Gdy sie straci dzieciatko, nawet w 1 trymestrze, później trzeba trochę odczekac ze staraniami jesli był zabieg. I to czekanie, podczas gdy mysli sie w ktorym tygodniu juz by sie bylo, gdyby nieszczęście się nie przytrafilo, dodatkowo widzac same ciezarne wokol siebie, potrafi byc przytlaczajace. Ma sie takie poczucie tracenia czasu.. a czas wtedy wolniej plynie. Druga rzecz, ktora mi sie przytrafila, ktora utrudnia dojscie do siebie- na pewno nie każdej to dotyczy- ja powiedzialam o ciazy w pracy bardzo szybko, zeby nie robic nadgodzin. I później powrót do pracy po l4, gdy wiesz ze wszyscy wiedza... pierwsze dni sa delikatnie mowiac kiepskie.
Albo, o, hit w moim przypadku. Laktacja po zabiegu, gdy nie ma kogo karmic.
Takze takie rzeczy sprawiaja, ze nie jest latwo wytlumaczyc sobie- dobrze sie stalo, bo dziecko byloby chore. Moze z perspektywy czasu, dlugiego... u mnie minely 3 miesiące od zabiegu i dopiero niedawno wrocilam do normalnosci.