reklama

Kwietniowe mamy 2019

Ale jestem psychiczną panikarą. Mąż poszedł na kolację, zrozumiałam że z dyrektorem. Wstaję, 0:30, go dalej nie ma. Dzwonię i dzwonię. Nie odbiera. Już czarne myśli jak to ja. Już nie wiem co robić. Wzięłam szukałam wizytówek i jest nr do dyrektora. I dzwonię, ale też nie odbiera. Znowu serce wali. Po jakimś czasie dzwoni Mąż, że nie słyszał i niedługo wraca. A na kolacji są z prezesem. Dobrze, że dyrektor nir odbierał i oby się nie dowiedział, że to ja. Kicha. Ja tak zawsze mam. Jak on nie odbiera a gdzieś jedzie to już mam najgorsze scenariusze w głowie. No psychol. Idę dalej spać.
To z moim mężem być zawału dostała :p hak się budzę jest 0.30 to idę spać dalej i myślę że za godzinę zadzwonię, czy raczy wrócić :rofl: on woli nocą żyć :oo:
 
reklama
To z moim mężem być zawału dostała :p hak się budzę jest 0.30 to idę spać dalej i myślę że za godzinę zadzwonię, czy raczy wrócić :rofl: on woli nocą żyć :oo:
Ale jak to? W nocy sobie gdzieś łazi? Sam? Mój nigdzie nie wychodzi. Tylko jak ma coś służbowego czy raz na ruski rok jakiś kolega zrobi kawalerski. I jak gdzieś daleko jedzie to też ciągle dzwonię. Ja sobie nie wyobrażam żeby mogło mu się coś stać. Wiecznie schizuję. Aż się boję jak dzieci zaczną wychodzić.
 
Ale jak to? W nocy sobie gdzieś łazi? Sam? Mój nigdzie nie wychodzi. Tylko jak ma coś służbowego czy raz na ruski rok jakiś kolega zrobi kawalerski. I jak gdzieś daleko jedzie to też ciągle dzwonię. Ja sobie nie wyobrażam żeby mogło mu się coś stać. Wiecznie schizuję. Aż się boję jak dzieci zaczną wychodzić.
Ja Cie rozumiem mój też rzadko wychodzi i jak nie wraca długo to się stresuję, różne rzeczy dzieją się w dzisiejszych czasach..

Kciuki za wszystkie wizytujace, u mnie tylko wieczorna wizyta u endokrynologa. Narazie tsh mieści się w normie 1,6.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry