U nas szaleństwo. Od rana nic mi sie nie udawało, dostałam mandat, zahaczyłam o drzewo parkując, zmokłam biegnąc do lekarza, czekałam 1,5h na usg bioderek, zrobiłam awanturę z mloda przy cycu, pojechałam odebrać akt urodzenia, nie miałam drobnych na parking, okazało sie, ze nie zrobili aktu bo zabrakło jednego dokumentu, w czwartek musze donieść..
Z bioderkiem juz lepiej, babka była w szoku albo chciała mnie zmotywować bo tak mnie chwaliła, ze o mało nie pęklam! Za 4 tyg kontrola i prawdopodobnie koniec noszenia szyny!!
Starsza juz wróciła i jestem taka szczęśliwa nie moge sie nia nacieszyć!!! Urosła niesamowicie!!
Nie wiem jak ogolnie wszystko ogarnę. Jutro na 11 mam laryngologa z Viki, tesciowa znowu zasmarkana...