Moja dziś jakiś kryzys w jedzeniu, a już cieszyłam się, że tak ładnie je, wczoraj kaszki dostała 100ml i zjadła z łyżeczki bez marudzenia, a w południe pare łyżeczek marchewki, a dziś zrobiłam marchewrczke z ziemniaczkiem, zjadła może z dwie łyżki i nie chciała już buźki otwierać, a jak nawet oteorzyła i załadowałam to pluła i to tak, że ja byłam cała w zupce, a wieczorem, ponieważ przyszła butelka kaszkę zrobiłam pół płynną i d...a, owszem multała smoczek, gryzła go i nawet pare razy pociągła, ale wszystko co wciągnęła po brodzie spłynęło :-\ , no to się zdenerwowałam i dosypałam kaszki i wzięłam łyżeczkę też nie bardzo chciała, pluła, kichała, zjadła może z 30ml, ach - nie zmuszałam jej, bo jest przeziębiona, ma cholerny katar, zresztą ja też, no i statsza też, więc w domu meksyk, a mi zaczyna cierpliwości i sił brakować. :'(