Doli pod koniec listopada idziemy na wiz u laryngologa, zobacze co powie, jak co to zasugeruje mu ten lek.
Współczuje choroby. Ze starszą doszliśmy jakoś do ładu, ale mała dalej chora. Na szczęście u nas nie ma gorączki i oskrzela czyste, ale katar choć już niby dużo mniejszy spływa jej do gardła przez co strasznie kaszle, zwłaszcza w nocy i to po karmieniu, przez co naciąga ją na wymioty. Niby lekarka mówiła, że u dzieci tak bywa, bo odruch kaszlu za słaby, a dzięki wymiotom udaje się oderwać trochę tej flegmy, no nie wiem, ale nocne karmienia są z 3 razy przy czym mała płacze bo co sobie pociągnie to ją kaszle, nie chce jeść a głodna, ach i wogóle, jak już się naje to kaszle i kaszle żeby nie zwymiotowała to ją noszę oklepuję, kładę na brzuch, przytulam bo płacze bo nie może odkaszlnąć i tak dalej to już 3 lub 4 taka noc z tym kaszlem. Robie jej inchalacje, płukamy nos, oklepuje i w dzień jest w miare ok. Ale noce tragedia. Dziś spróbuje podać flegamine, może troche pomoże.