Hej słoneczka
Byłam dzisiaj z moim młodym na kontroli u lekarza. Skończyło się na tym , że cudem uniknęliśmy szpitala za to musiałam wziąść antybiotyk w zastrzykach domięśniowo niestety bo Zinnat mu nie wchodzi i często wymiotował. Znów ma zaczerwienione oba uszka. Nadal ma brać wszystkie leki, do tego inhalacje itp. Aż się popłakałąm bo już nie mam siły. Te zastrzyki są cholernie bolesne ale wole to niż leżenie w szpitalu pod kroplówką. Zresztą jak lekarka usłyszałą ze jutro mamy i laryngologa i alergologa to powiedziała , że nawet nie ma mowy o szpitalu ( poza tym ,że z tym antybiotykiem mamy problemy to on się nie nadaje do szpitala )i mam przycisnąć laryngologa zeby dobrze go zbadał. Dzisiaj o 17 mamy pierwszy zastrzyk a od jutra 2 razy dziennie i rano i wieczorem. Rozbolała mnie od tego głowa.
A tak w gwoli wyjaśnienia na zapas. Antybiotyk w zastrzykach działa tak samo jak doustny. Ma ten sam skład więc nie prawdą jest , że jest silniejszy. Tak samo działa na żołądek i wątrobę bo tak samo się rozkładają. Więc też nieprawdą jest , że doustny jest gorszy bo niszczy przewód pokarmowy. Zastrzyki także tam się rozkładają. Myślę , że taka wiedza przyda się na zaś każdej z nas. Dzisiaj sporo o tym rozmawiałam z lekarzami.