Właśnie wróciliśmy z basenu. Krzyś wszedł do niego z tatą ale musiałam po 5 minutach do nich dołączyć bo buzia w podkówkę i popłakiwał. We trójkę było już lepiej chociaż nerwowo reagował na cały ten gwar, ogromną wodę i dużo światła. Tyle wrażeń to dla niego trochę zbyt wiele. Ogólnie było fajnie, "popływał" na pleckach i na brzuszku, było dużo bujania, oblewania wodą o puszczania bąbelków buzią (przez mamę).
Na tych zajęciach uczyliśmy się jak właściwie trzymać dziecko w różnych pozycjach no i ogólnie oswajaliśmy się z wodą i innymi dziećmi. Za tydzień znowu tata spróbuje wejść sam ale kostium będę miała na sobie na wselki wypadek.
Po zajęciach cyc i spanko. Było tylko jedno dziecko młodsze od Krzysia, reszta to takie 8 miesięczne bąble.
Zanet woda w basenie jest ozonowana, o niebo przyjemniej niż w chlorowanej. Nie szczypią mnie oczy i nie śmierdzę.

Krzysio do zeszłego tygodnia robił kupy 2-3 razy dziennie teraz jedną na dwa dni. Też się tym trochę martwię bo wydaje mi się,że trochę go to męczy. Kręci się pierdzi i spina całymi dniami, ale kupy nie są twarde tylko takie jak były (no i w większej ilości bo z 2 dni ;-)). Podobno dzieci karmione piersią mogą robić kupkę 5 razy dziennie albo raz na 5 dni. Póki nie jest w postaci twardych kulek , takich bobków to wszystko jest ok.