moze faktycznie macie racje z ta babcia.. w sumie latwo sie denerwuje, wiec pewnie reaguje zbyt emocjonalnie..
a wiecie co?
mam wrazenie ze jak sie urodzi dzidzius to nie bede sie chciala nim dzielic z nikim

utrwalam w mezu przekonanie, ze bedzie mi pomagal, kapal i przewijal... ale tak naprawde, gleboko w srodu to chcialabym sobie pozostawic te wszystkie doznania i bliskosc..
miejmy nadzieje, ze ten nadmiar matczynych uczuc ulegnie redukcji po narodzinach, bo inaczej zrobilabym malenstwu krzywde...
w koncu ile ze mna mozna wytrzymac?

hihi
karinka i marika
a z tymi facetami, to nie daloby sie dzieciaczka do dziadkow podrzucic i umowic sie rownoczesnie? maz z kumplem, Wy z kolezankami? moze wtedy nie byloby pretensji..
albo np gdy ktoregos wieczora wychodzi wasz facet, to ustalacie kiedy Wy idziecie do pubu..
jesli chodzi o menu, to poza konkretnymi posilkami zjadlam dzis: Hiszpana (beza+bita smietana), banana, pomaranczke, owe krowki i takie ciastka "paleczki ptysiowe"... to tak dietetycznie hihiii
a wieczorem znow ide do pubu

kumpela jedzie na stypendium do Turcji na 5 miesiecy i idziemy ja pozegnac..
jej facet to az sie oswiadczyl przed wyjazdem zeby wrocic do niego chciala ;-)
kusilo mnie zeby sie ubiegac o takie stypko, ale stwierdzilam ze juz sie rozstawac z moim Miskiem nie chce i jak zwiedzac swiat to tez z nim..
ale nie powiem, teraz jak wyjezdzaja kolezanki (polowa mojej grupy ze studiow) - to zal troszke..
ale za to ja mam bejbi w drodze a one nieeee hihihii (wiem, zlosliwa ze mnie bestyja
