Tak na poprawę humoru opowiem Wam co spotkało wczoraj mojego męża. Wysłałam go do kiosku po takie skarpetki lub podkolanówki z pończochy. Zwykła, wydawałoby się prosta sprawa. Więc mój poszedł i wraca rozchichotany. Okazało się, że kiedy zapytał w kiosku pana sprzedawcę o skarpetki z pończochy odpowiedział, że nie ma, więc pyta o podkolanówki, ten znowu mówi, że nie ma. Mąż zdziwiony, bo widzi, że są na wystawie. A facet mu mówi: "Panie, męskich nie ma!"
Co za osioł!!!
Co za osioł!!!

Mi tez nie ma kto pomóc bo teściowa mieszka daleko a moja mama zajmuje sie Julką która jest bardzo absorbująca.... i niestety nawet jakby przyjechała do nas to Julka nie da nic zrobić.... poza tym ja raczej jestem Zosia-samosia... sama najlepiej zrobię i tyle....