reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))


marika HAHAHA ty doczytaj najpierw - ja nie mówię że nie mam z kim zakupów robić tylko że moja mama się do tych zakupów ze mną jakoś nie pali.... ech - na wzrok ci ta ciąża padła czy jak? :-D



yyy mam ci coś przypomnieć? komu na wzrok pada? hihihihi pomyśl o tym bilbordzie:tak::laugh2::laugh2::laugh2:;-) z tym noś podpaski...hehehehe bo ja do dziś z tego leje:):laugh2::laugh2:
 
reklama
Witajcie :-)

Wieczorem jeszcze tu zajrzałam, ale jakoś siły nie miałam na pisanie, tylko przejrzałam co napisałyście. Ale dziś też się nie obijałyście!!! trochę zajęło zanim się przebiłam przez wasze posty :-)

Zebrra, przykro mi, ze tak się potoczyła ciąża z Wiką i teraz też jakieś problemy... Dobrze, ze nie tak poważne. Trzymaj się, ta dieta to już nie tak długo. Dasz radę!!!

Nicoya, ty i Duży wygladacie pieknie! Co do reszty, to przykro mi... Życzę wam wszystkiego naj. Nosek do góry, wszystko się ułoży.

Grubelku, nie prasuj nic, bo nakrzyczę!!!!

Anna, przykro mi, ze mama ci nie pomaga i nie wspiera. Moja mieszka w innym mieście, więc nie może mi pomóc. Ale dzwoni co kilka dni, czasem codziennie, co u mnie, jak się czuję, czy brzuch nie boli, itp.... A pomóc mi tez nie za bardzo jest komu. Teściowej nie widziałam od... już nie pamiętam kiedy i nawet nie zadzwoni.

Mam dzis dzień do niczego... Mój M wymyślił, ze wyjedzie sobie najpierw w maju, a potem w czerwcu. Przykro mi się tak strasznie zrobiło, bo nawet pod uwagę nie wziął, ze ja teraz jestem od niego strasznie zależna, bo niewiele mi wolno... :-( Do niego nie trafia, ze grozi mi przedwczesny poród, i że zwyczajnie boję się zostawać sama w domu... I żeby nie było, ze ja przesadzam, to te wyjazdy wcale nie są obowiązkowe, tylko on sam chce sobie pojechać i tłumaczy, ze mu wypada tam być. Szkoda, ze z żoną mu nie wypada być... Buuuuuuu :-( Popłakałm sobie wczoraj, a on przewrócił się na drugi bok i spał. Ech.........
 
Przy "pomyciowym" smarowanku dokonałam codziennych oględzin wielorybskiego ciałka, diagnoza na dziś... zanik wewnętrznych kostek u stóp... w ich miejsce pojawiła się opuchlizna i popękane naczynka... to tyle z zaobserwowanych zmian :))
 
jazztina - no tośmy się umówiły hihihihi :-D

ankami rzucaj tą datą urodzin i nie dręcz..... :-D

a omijając zupełnie temty tu poruszane (chociaż nie do końca) - czytam ostatnio babskie czytadło "Przyjaciele" Marty Madery i rżę sama do siebi jak koń co chwilę - kobieta pisze takimi tekstami że nie można się nie śmiać - naprawdę polecam na poprawienie humoru - żeby gołosłowną nie być spróbuję odrobinę zacytować :-D
(...) Wczoraj usypiałam obie baby (córki), czytając im książeczke, podczas gdy tatuś rozgrywał przez Internet sparing klanowy, cokolwiek to znaczy. Jako oficer. Hamował się mocno, bo pora była wczesna, niemniej jednak dobiegały do nas strzępki komend i terkot broni maszynowej. W pewnym momencie rozległ się potężny wybuch. Pewnie granat.
-Kurrr.....!- ulżył sobie mój mąż i ugryzł się w język.
Miśka wzruszyła ramionami pod kołdrą.
- Cóż, zajebali nam tatusia....- wstchnęła sennie.
Stłumiłam drgawki i wystosowałam pouczenie o słownictwie kobiet eleganckich. Za chwilę do sypialni wparował mój mąż, po drodze do łazienki, ponieważ zgodnie ze słowami córeczki właśnie go za....bili. I miał jakieś 5 min zanim zmartwychwstanie. Chciał rzucić okiem na efekty własnej pracy, gdyż po południu talent go męczył i pomalował łazienkę na fioletowo.
-Tu mi trochę nie wyszło...- pożalił się wskazując na ścian.
-Nie jest źle - pocieszałam go szeptem - Trochę nierówno na górze, fakt, ale tu sobie pierdolniemy jakis szlaczek - dodałam, gdyż żargon wojskowy bywa zaraźliwy.
- Mamo, dziewczynki tak nie mówią - dobiegło natychmiast spod kołdry.
Mam dzieci nietoperze. Jedno wplątuje się we włosy, drugie słyszy ultradźwięki. (...)

książka jest naprawdę świetna :-D
 
Capri przykro mi z powodu męża... niestety jak widać żaden nie jest idealny... mój też nie uważa stanu ciąży za stan wyjątkowy... czasem zadziwia mnie pytając "dlaczego mam zawieźć cię do lekarza, przecież możesz jechać pociągiem..." nie skomentuję...
 
a jeśli o zostawianiu żon ciężarnych na noc - to właśnie samotną noc pełną strachów mam za sobą - Duży MUSIAŁ jechać na delegację - nie zastanowił się nawet ile będzie mnie to nerwów kosztowało - a kosztowało jeszcze więcej kiedy okazało się że mógł wrócić wczoraj ale..."no wiesz kochanie, kolacja jest, a ja z tymi ludźmi od roku się nie widziałem"... - cisnęło mi się na ryj " uważaj żebyś i mnie przez rok nie widział"....
 
Capri głowa do góry może mu sie jeszcze odwidzi
Nicoya podasz dzień, godzinę, halę, rząd i boks i ok:-D
Zebrra to może połóż sie na troche z nogami do góry
Ankami o nieprzypominaniu wieku to ja powinnam mówić, więc siedź cicho:-D
 
reklama
rżę dalej
powstrzymajcie mnie bo za chwilę całą książkę przepiszę - ale nie mogłam wytrzymać:

(...) Gośka ma dzieci z talentem plastycznym.
Andrzejek, wracając ze szkoły, porysował lakier na samochodzie sąsiada.
-Niechcący! Mamo, to było zupełnie niechcący....-tłumaczył się - Niosłem w ręce kamień i tak mi się zarysowało...
-W kształcie choinki?????- Gośka na to, bo sąsiad zdążył zaprezentować jej dzieło. - Z gwiazdą na czubku???!!!!
Bliźniaki też popisały się uzdolnieniami. Podwójnie. Po pierwsze, do Gośki przyszła dawno niewidziana kuzynka. Chciały sobie pogadać, wiec odesłały bliźniaki do pokoju obok z poleceniem by bawiły się cichutko. Bawiły się. Tak cichutko, że w końcu Gośka zaczęła odczuwać metafizyczny niepokój. Weszła i ujrzała imponujących rozmiarów rakietę kosmiczną, wymalowaną czarną plakatówką na nowej zielonej wykładzinie. Zdolne bestie. Na pierwszy rzut oka było widać, że to rakieta. Miała w środku fotel i dodatkowe zbiorniki z paliwem, smoliście czarnym, bo to wg dzieci była rakieta na ropę. (...)

Dobra - już więcej nie będę hahahha :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry