hej kobietki- poruszyłyście ciekawy temat kontaktów z rodzicami i tego jak traktują nasze nienarodzone jeszcze maleństwa.
U nas było tak: na wieść o drugim dziecku moja mama dosłownie zbladła a tata nie skomentował. Miałam wrażenie, zę mama to chce nam kondolencje złożyć a nie gratulacje. No i jeszcze zapytała czy to wpadka ( a j wszystkim dookoła tąbiłam, ze chce dwoję dzieci).
Nie powiem rodzice bardzo się interesują i moim stanem zdorwia i tym jakie wieści od lekarza przynoszę. Jak tylko się widzimy mama karze mi odpoczywać, pytać czy czuję ruchy dziecka i takie tam. Obawiam się jednak, ze Julka nie będzie takim oczkiem w głowie jak Wojtek. Moi rodzice mają już wnuki ( tyle, ze dużo starsze do Wojtka i Julki), ale taki odpał jak ma moja mama na punkcie Wojtka, to nie pamiętam, zeby do innych dzieci miała. A na Julkę chyba teraz się cieszy ale pierwsza reakacja nie była zbyt przyjemna. Pamiętam to i nadal jest mi przykro jak sobie przypomę. Inna sprawa, ze potem kiedy leżałam w szpitalu mama bardzo nam pomagała. Ale kto wie co będzie jak rdziadkowie juz Julkę zobaczą. Pewnie tez będą wzdychać, ze wyjątkowo piękna i silna. Przynajmniej taką mam nadzieję.
Życzę wszystkim udanego weekednu bez smutków i ponurych myśli. Zwłaszcza, ze pogoda piękna...