ja mam obu urodzonych zimą
leżaczek -tak, mieliśmy taki prawie z płaskim siedziskiem ....wielka pomoc -mogłam zabrac dziecko do łazienki jak zostawałam sama,wykąpac się ,ugotowac obiad itp.
rożek-u nas leżał jako kocyk na przewijaku -moje oba chłopaki spały w śpiworkach
łóżeczko -tak -nie uznaję spania z dzieckiem w łóżku ( taka wyrodna jestem

))
niania -tak -zwłaszcza w trakcie wizyt u rodziców ,drzwi zamknięte ,a my nie podskakiwaliśmy co chwila ,że cos sie dzieje
butelki i laktator-tak ,zwłaszcza u mnie przy wciągniętych brodawkach
mata -hmmmm, miałam i nie kupiłabym po raz drugi
bodziaki- sposób zapinania nie miał znaczenia ,ważny był duży otwór ( lub możliwośc zrobienia ) na głowe i nie ciasne rękawki ( dostałam od kogoś mega wąskie i nie dało się z tym nic zrobić )
wózek -jestem mamą chodzącą dużo ,mam gdzie i lubię ...a i muszę mieć nowy ,bo tak

)
wanienka -tak,używana przez długi czas również na balkonie jako basenik

do mojego must have dopisałabym jeszcze podkłady jednorazowe do przewijania , pieluszki tetrówki ( wszechstronne zastosowanie) i smoczki ( u mnie silikon ,nienawidzę kauczuku),
natomiast na nie -wszelkie sukienusie i dżinsy dla noworodków ,mega niewygodne rzeczy w których dzieci dostają wścieku ...na nie przegrzewanie ( paniusia w sukience ,dziecko w śpiworze i czapce zimowej), leżaczki do kąpania -zwlaszcza takie z gąbki , na nie rękawiczki niedrapki -lepsze były skarpetki ubierane na łapki
a co do pozostałych rzeczy -wszystko wychodzi w praniu

ja jako matka wygodna lubię korzystać z rzeczy ,które mi ułatwiają życie i mam więcej czasu na moje dzieci

...
a jako matka wielodzietna -to jakis spokój mnie ogarnia ,jak myslę ile nie muszę się uczyc ,bo juz wiem
