Tak, już po! W sumie skurcze zaczęły się po 14, o 16.20 urodziłam. Tym razem bez zzo bo nie zdążyli. Ogólnie to o 16.10 odeszły mi wody i zaczęły się parte na patologii, tak znienacka. Akurat jak dotarł mój mąż, w głębokim szoku co tu się dzieje. Wieźli mnie pędem na porodówke, prosząc żebym nie parła, bo urodzę w windzie [emoji23] I 5 min po dotarciu na porodówke Julka się urodziła. 3630g, 54cm, 10/10 [emoji4]