Matczyna logika

Pewnie też będziemy podobne
Rozumiem Twoją córcię, ja też KOCHAM ruskie pierogi. Zresztą moje dziecko również, to rodzinne
...a jak córcia się czuje?
Też masz szansę, jak będzie Ci się wszystko rozchodziło, skracało albo uwierało

To nie tylko kwestia wagi
Wiem że mój mnie ewentualnie zasypie makaronem

Ale tak serio, to co będziecie mroziły? Pierogi można, wiadomo. Ja np. mam często mrożony sos do bolognese, zupy- ale zupa to na lipiec słaba opcja. Co jeszcze obiadowego?
Pamiętam jak po porodzie Franka, w maju, jego tata przywoził mi młode warzywa gotowane na parze- bo miałam straszną ochotę- a on jadł moje szpitalne jedzenie i mu smakowało
Dzisiaj lobbuję za pleśniakiem..!

A od pleśniawek trzymajmy się z daleka