reklama

Lipcowe mamy 2018

No a mnie to boli bo to nie nasza wina a czuć się bd nie fajnie

w4sqgzu395zb6ngs.png
Bedzie musiało minąć trochę czasu !
 
reklama
No i jak ona ma się cieszyć moim szczęściem jak swoje stracili masakra mój bd kończył roczek a im się wszystko bd kojarzyło z ta tragedia [emoji22]

w4sqgzu395zb6ngs.png

Gdy ja straciłam Michała siostra była w 19 tygodniu. Ja mialam termin na koniec sierpnia a ona na początek października...

Franek ma się dobrze, zobaczyłam go dopiero gdy miał 2 miesiące. Wcześniej nie dałabym rady. Siostrę w ciąży też byłam w stanie spotkać dopiero po 3 miesiącach od straty. A w pracy zawodowo spotykam dzieci i ciężarne... To był ciężki czas.

Jak już siostra i jej partner ochlona trochę to warto zrobić badania, w tym genetyczne ich obojga. Żeby wiedzieli jakie mają szanse itp.
 
No a mnie to boli bo to nie nasza wina a czuć się bd nie fajnie

w4sqgzu395zb6ngs.png
Wiesz to nie Twoja wina Broń Boże wiesz ciesz się z Twojego Dzidziusia , ale jeśli mogę Ci poradzić to nierozmawiaj z nią w ogóle na temat Twojego dziecka , ciąży , samopoczucia ... wiem jak ja byłam po stracie a koleżanka po paru tyg pisała mi relacje z każdej wizyty nie wiem czy robiła to świadomie i zabrakło jej empatii czy poprostu niepomyslala że to tak może boleć ale myślałam że jej oczy wydrapie chociaż wiedziałam że to nie jej wina że u mnie się tak stało...

Napisane na SM-G950F w aplikacji Forum BabyBoom
 
Gdy ja straciłam Michała siostra była w 19 tygodniu. Ja mialam termin na koniec sierpnia a ona na początek października...

Franek ma się dobrze, zobaczyłam go dopiero gdy miał 2 miesiące. Wcześniej nie dałabym rady. Siostrę w ciąży też byłam w stanie spotkać dopiero po 3 miesiącach od straty. A w pracy zawodowo spotykam dzieci i ciężarne... To był ciężki czas.

Jak już siostra i jej partner ochlona trochę to warto zrobić badania, w tym genetyczne ich obojga. Żeby wiedzieli jakie mają szanse itp.
Narazie nie chce dzieci chcą odpocząć

w4sqgzu395zb6ngs.png
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry