to u mnie było nas 4 na sali, z czego tylko ja po cc. i dziewczyny mi się zajmowały córka bo ja nie miałam siły ruszyć się z tego najbardziej hujiwego materaca że wszystkich hujowych materacow. Był zakaz odzwidzi na oddziale poporodowym a jak ktoś miał przyjść to się głośno mówiło Ogarnijcie się bo mój mąż przyjdzie. Posiedziałem pół godz. i poszedł. bo przychodzili lekarze, studenci, nie było miejsca to raz a dwa że każdy wchodził i mówił że kobiety po porodzie maja się wietrzyc, wietrzyc rany a nie okutane pod kocem bo goście i obcy ludzie. I położne i bardzo pilnowały żeby nikt tam długo nie przesiadywal.
Za to masakra była taka że był maj, już było ok 25 stopni na dworze a w sali było że 30.i nie można było otworzyć bo przeciągi.