reklama

Lipcowe mamy 2021

Ja już próbowałam masaż przy użyciu oleju z migdałów ale dziś zamówiłam jednak ten z wiesiołka. Może będę też go pić po łyżeczce. A Ty jak planujesz?
Naparu jeszcze nie mam, to w aptece można dostać?
Ja biorę olej w kapsułkach - położna mówiła, żeby brać 2x dziennie po 2 kapsułki.
Liście maliny są do kupienia w aptece, ale nie w każdej - ja ostatecznie zamówiłam je do apteki DOZ. Taki napar z dwóch łyżeczek suszu piję 3 x dziennie.
 
reklama
Ja chyba wolę nic nie kombinować i czekać, aż samo się zacznie 🙈 niech mała zadecyduje
To akurat nie na wywołanie, co na usprawnienie przebiegu już rozpoczętego porodu 😀 Chociaż, gdyby młoda zdecydowała się wyjść na koniec czerwca, to bym się nie obraziła - odpadło by mi sporo kombinacji związanych z lipcem 🙈 Ale to już zobaczę, co wyjdzie za tydzień na kontroli.
 
Kurcze, dziewczyny, przede mną 3 poród, a dzisiaj czuję się jak pierworódka. W poprzednich ciążach do końca nic nie czułam i dopiero na porodowce, po oksytocynie i przerwaniu pęcherza pojawiały się skurcze.
A dziś w nocy obudził mnie ból po bokach brzucha i krzyża. Słabo przypomina skurcze, ale boli jakoś inaczej. To mogą być takie dziwne przepowiadające?
 
@bozenka21 jak się teraz czujesz? Te bóle nadal się utrzymują?

Mnie od trzech dni atakują bóle pachwin i krzyża, do tego przez większość czasu twardy brzuch i młoda wiercąca się jak Diabeł Tasmański z kreskówki. Dziś pobudka o 4:00 przez napad dzikiego głodu - jest 11:00, a ja już po 3 sporych śniadaniach... W dodatku nagle okazało się, że wejście na piętro domu to nie lada wyzwanie, bo dotarłam tam ledwo dysząc, a to tylko 15 stopni. Nie wiem, czy to sprawka młodej czy tych upałów.
 
@Aine90 , tak, nadal. Dzwoniłam do gin, to kazała mi iść na sor, ale na razie odpuściłam - kolejka taka, ze 6h bym czekała. No to wróciłam do domu, bo ok 18 powinnam mieć wyniki na cholestaze. Jak do tego czasu nie przejdzie to jade jeszcze raz.
 
Zaczynam bać się porodu, nie bólu tylko czy dam radę. Chciałabym urodzić naturalnie, właśnie zaczęłam 35 tydzień i zaczyna do mnie docierać że to już tuż tuż. A jak u Was?
 
reklama
U mnie jeszcze bez stresu, choć to 37 tydzień i wydaje mi się, że raczej nie doczekam do terminu - przynajmniej patrząc po reakcjach organizmu.

Chociaż nie powiem, martwi mnie sama kwestia porodu w te upały i tego, czy zwyczajnie mnie one nie osłabią, bo i przed ciążą kiepsko je znosiłam. Póki co staram się podchodzić do tego wszystkiego bardziej praktycznie i przypuszczam, że tylko dzięki temu jeszcze się jakoś trzymam i aż tak nie przejmuję. Plan na jutro: dokupić dwa izotoniki do szpitalnej wyprawki. No i doczekać we względnym spokoju do wtorkowej kontroli.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry