Mnie hałas bardzo męczy, kocham ciszę i spokój. Niestety mój syn wdał się w rodzinę męża (cała ma adhd, a teściowa najbardziej) jak jest tylko ze mną bawimy się fajnie i nie ma krzyków, wycia czy jakiś odgłosów, jak tylko idzie do teściowej to jest horror nie wiem kto jest głośniejszy. A niestety mieszkamy w jednym małym domu póki co. Mały lubi biegać, krzyczeć no jak to dziecko i też chyba mam zmęczenie materiału bo codziennie na niego wyzywam, że ma być ciszej zaraz mnie to odpala i każe mu iść do pokoju jak np. robię coś w kuchni, a on pójdzie do pokoju teściowej. Wieczorem oczywiście wyrzuty sumienia po co go wyzywam, taki ma temperament i ma 3lata, nie będzie cały dzień układał cicho klocków. O ile w domu jeszcze jako tako, tak w gościach jak się tak zachowuje zwracam mu oczywiście uwagę bo nie wiem czy ktoś toleruje taki hałas czy tak jak mi to działa momentalnie na nerwy.
Męczy mnie ta pora roku strasznie, większość dnia w domu, a tak to na dworze dziecko się wyszaleje i tam może się drzeć

Cały czas liczę, że drugie dziecko będzie spokojniejsze (bo tak mówią, że drugie jest inne

)