reklama

Lipcówki 2012

optymistic warunki cenowe naprawde świetne. Jak moge doradzić to weźcie inspektora nadzoru budowlanego. On wszystko dokładnie sprawdzi. Teraz znajomi kupuja mieszkanie i tak własnie zrobili. Mają podpisaną umowę przedwstepną. Odbiór mieszkania nastąpi jak wszystko poprawią. Szkoda, że nam tego nikt wczesniej nie powiedział. Wczesniej oglądał budowlaniec. Gołym okiem nic poważnego nie stwierdził. Dopiero w trakcie wykańczania wychodziły hocki klocki. Kierownik budowy na pewno nic złego Wam nie powie, że się dzieje. Na pewno wiele nerwów i dodatkowej kasy nam by to oszczędziło.
Jeżeli wyjdzie, że tesciu sie opamięta to zmienicie zdanie...

Pisałyście o łączeniach płytki - deska. My mamy takie przejścia. Nie wstawialismy żadnych listew. Łącznia są zrobione z sama nie wiem czego. Nie silikon nie fuga. Muszę się dopytać meża. tyle, że deski były klejone a kładzione na pływająco.

Mikołaj ostatnio ma taki rano mocny sen, że muszę jego budzić do przedszkola. Szkoda mi jest jego ale co robić.
Tymuś dzisiaj trochę marudny. Nie mam pojęcia dlaczego. Teraz spi ale wcześniej nic nie mogłam zrobić bo ciągle chciał być przy mnie. Jeden pozytyw z tego, że powiedział mama :-)

Wczoraj rozmawiamy po przedszkolu z Mikołajem, on - że nie chce iść na pieszo do sklepu, chce jechać samochodem. Odpowiadam to zostaniesz w przedszkolu a ja pójdę z Tymkiem i wrócimy po Ciebie. Spojrzał na mnie i mówi przykro mi, że tak mówisz. Usteczka zrobił w podkówkę. Z jednej strony szkoda mi jego było a z drugiej wyglądało to komicznie. Rozmawiałam wczoraj z mężem, że nawet nie wiem kiedy ten nas Miki tak dojrzał. Słownicywo robi się coraz bogatsze.
Tymuś tez coraz więcej rozumie. Rano jak Mikołaja ubieram do przedszkola to Tymek leci do korytarza po buty. Biedny też chce wyjść. JAk sobie przypomnę w ubiegły roku wyjścia na dwór to byłam cała mokra, Tymuś przy ubieraniu ryczał. Wyobrażacie sobie ubrać siebie, Mikołaja i Tymka. To był koszmar. Za nim wyszam to byłam oblana potem. Teraz zmiana o 180 stopni. Piszczy z raodści. Bałam sie że jak się zacznie okres zimowy, kurtki, buty etc. to znowu będzie cyrk. A tu proszę odmiana.

W ubiegłym tygodniu kupiliśmy karmik i takie kule z pokarmem. Uwielbiam patrzeć jak zlatują się sikorki.

Macie plany sylwestrowe ....;-) My robimy paprapetówe dla rodziców + moja ciocia z mężem.
 
reklama
Optimistic cena superrrrrrrr,posluchaj kemyt z inspektorem budowlanym.
Moze jak tesciu uslyszy ze ogladacie cos swojego i chcecie sie wyprowadzic to zmieni zdanie?czy juz cos wie na ten temat?a jak Bartus w zlobku z jedzeniem?

Kemyt moze masz laczenia zrobione korkiem .

Moje dziecko spalo cala noc,ale pobudka o 6;20,trudno wole tak niz wstawanie po kilkanascie razy.

Wyobrazcie sobie ze u mnie w domu od kilku dni codziennie jest gulasz na obiad.M tak posmakowal z makaronem ze codziennie prosi o robienie gulaszu,przynajmiej mam problem z glowy :)

U nas ladna pogoda,slonko swieci choc wieje,ale zapowiadali deszcz wiec ciesze sie tym bardziej ze jest ladnie,chlopaki w lesie ja koncze obiad.mialam Wam napisac 2 nowe slowa Wiktorka ale teraz wylecialy mi z glowy bo sa dosc nietypowe.pozniej dopisze
 
Hej dziewczyny, u nas ostatnio ciężko bo przyzwyczajam Julkę do jedzenia drugiego dania takiego z mięskiem lub jajkiem sadzonym, ryżem, ziemniakami lub makaronem i jarzynkami albo świeżymi albo ugotowanymi. Od tygodnia albo nawet dłużej ćwiczymy i jest bardzo trudno, jak już mi się wydaje że jest lepiej bo jednego dnia zjadła lepiej niż poprzedniego to na drugi dzień znowu masakra i parę kęsów zjedzonych w koszmarnych mękach. Siędzę przynajmniej godzinę przy objedzie z nią a efekt jest marny. Jedyny sukces jest taki że wyćwiczyłyśmy że zje zupkę taką gęstą zmiksowaną z mięskiem pokrojomyn w taką większą kostkę. Co kilka dni jej taką zupkę gotuję bo teściowa mnie nastraszyła że Julka z wagi zejdzie, wkurza mnie wszystko już bo na początku to wszyscy do mnie tylko mówili że Julka już jest duża i powinna jeść takie objadki do gryzienia, teściowa i moja mama ciągle podpowiadają a czemu nie zrobisz jej ziemniaczków ugniecionych z masełkiem, dzieci tak lubią. A teraz jak wszyscy widzą jakie cyrki wyprawia przy jedzeniu to gatka w drugą stronę, ona jest jeszcze za mała na takie jedzenie bo jeszcze ma mało ząbków. Pulpeciki ugotowałam z kaszą i ugotowaną dynią to pierwszego dnia tylko dyni trochę zjadła, drugiego już ładniej zjadła, makaron z zmiksowanymi warzywami też pierwszego dnia trzy może cztery łyżki a następnego dnia dużo więcej ale wczoraj zrobiłam już co innego i od początku orka. Wczoraj teściowa kazała nam wyjść z R z kuchni że ona ją nakarmi bo nam już cierpliwości brakowało ale szybko skapitulowała bo siedziały z godzinę i prawie nic niezjedzone. Na zakończenie karmienia usłyszłam że Julka jest rozpuszczona jak dziadowski bicz i że dzisiaj już babcia z Julką nie rozmawia. Ręce, nogi i cycki mi już opadają, ze wszystkim problem. Kaszki jak wprowadzałam jak malutka była to też masakra była, picie to też parę miesięcy wojowania bo bałam się że jak skończę karmić cycusiem to się odwodni bo nic pić nie chciała, przejście z papek na większe cząstecki też tragedia była, początki podawania domowego kisielku, budyniu, jajecznicy na parze to wysto z trudem szło.
Dosyć marudzenia, sorki ale nie mam komu się wygadać:)
Paprotna, gratuluję to już ostatni etap, odebranie kluczy i mieszkanie jest Wasze:) Supeeer, pochwalisz się fotkami jak już będzie conieco widać.
Optimistic, własny domek to marzenie. Fajnie że planujecie zakup swojego gniazdka, ja wiem jak to jest mieszkać u kogoś.
Zońka, Zosia śliczna panienka:) Fajny pokój dla dużej już całkiem dziewczynki:)
Zuzaduza, mój R to jak się pytam co ugotowć to zawsze ma stały reperuar, więc nie pytam bo czasami mam ochotę zjeść coś innego:)
Kemyt, ja miałam z tym ubieraniem Julki na spacer w zimie to samo, oblana potem bo teść wymyślił że ja powinnam się pierwsza ubrać a potem Małą i tak szarpałam się cała spocona w puchowym płaszczu z wrzeszczący dzieckiem. W tym roku jest super bo mała przynosi czapkę, buciki i czeka przy drzwiach:)
 
kropeleczka nie słuchaj się teściowych i mamy. Rób tak jak Ci intuicja podpowiada. Mój Mikołaj też był strasznym niejadkiem. Prawie do 3 roku życia. Ważne aby trochę skosztowała. Z tego co piszesz to tak robi. Ważne aby próbowała. Jak będziesz się tak przejmować to strzępy nerwów z Ciebie zostaną. Zobaczysz przyjdzie pora i sama zacznie ładnie jeść.
zuzaduza yyy to nie korek. Mp0j Mikołaj baaardzo lubi gulasz. Z tym, że my jadamy z kaszami.
Dacie wiarę, że na weekend moje dziciaki jednego dnia spały do 8:40 a drugiego do 9:15 :tak:
 
Kemyt, a to był jakiś znajomy inspektor czy można coś takiego w urzędzie za jakąś opłatą załatwić ?? Znajomym wczoraj sprawdzał dom kierownik budowy z kolei ich znajomych i ponad 3 godziny tam spędzili, widział kilka wad do poprawy, ale nic takiego mocno znaczącego.

Wiem, ze cena okazyjna, dlatego staram się nie napalać, bo obstawiam dwie wersje, ze faktycznie chcą się tego domu pozbyć bo bez sensu żeby stał lub z domem jest coś nie tak i liczą na to, że ktoś kupi to bez dokładnego sprawdzania.

Bartuś podobno nie płakał, mąż go zawiózł,ale Pani już w drzwiach go odebrała i powiedziała do widzenia. Bartek się nawet nie zorientował, maż jeszcze stał pod drzwiami, ale nie było słychać krzyku. Opiekunka mówiła, że był grzeczny, jak przyszłam po niego to spał, nawet musiałam go obudzić, nie chciał jeść zupy, za to podobno smakowało mu drugie danie. Sama nie wiem czy w to wszystko wierzyć. Ale podoba mi się, ze normalnie mogłam wejść do sali, sama go obudzić.
Poza tym jakoś specjalnie nie ucieszył się na mój widok, może dlatego że go obudziłam. Machał ładnie dzieciom na pożegnanie. Zobaczę jak jutro rano czy będzie rano chętnie się ubierał i jechał do żłobka. Jutro ja go zawożę bo mąż idzie na badania. Przypuszczam, że będzie trudniej. Przy mnie ogólnie jest bardzo niegrzeczny i dzisiaj też ledwo już radę daję,a liczyłam na to, ze ze żłobka będzie wracam zmęczony :-D

kropeleczka, chyba nie ma co słuchać za bardzo złotych rad, tylko zrób z tym jedzeniem jak ty uważasz za słuszne. Bartek też raz gryzie, a czasami nie ruszy jedzenia które musi gryźć. Oczywiście doskonale gryzie rzeczy, które lubi czyli głównie owoce, ostatnio ma etap na jabłka, nie lubił ich wcześniej a teraz lubi bardzo i fajnie je gryzie.

zuza, a u nas ze spaniem tak sobie, bo budzi się ok. 3.00 i musimy go brać do siebie. Trochę się kręci. Najgorzej nie jest, ale mógłby juz tak na stałe ładnie spać najlepiej w swoim łóżeczku.
 
Ostatnia edycja:
kropeleczka, moja mama też non stop mówi żeby zrobić Emilce ziemniaki z masłem bo dzieci to lubią... Ale Emila nie lubi. Powiem Ci, że ja bym odpuściła to drugie danie, w sensie, że dawała na spróbę ale nie oczekiwała, że zje całe. Moja drugie danie czasem podzióbie, czasem w ogóle nie chce. Zupy je chetniej, zwłaszcza z mojego talerza, z makaronem świderkiem. Ale ogólnie Emilka nigdy duzo nie jadła i tak jej zostało. A próbowałaś ją czymś zająć podczas jedzenia? Np. puścić bajkę czy piosenkę? Emilka więcej zje jak jest zajęta, jak siedzi przy stole to mam max 10 minut żeby ją nakarmić. Tyle, że ja wychodze z założenia, że jak nie chce to niech nie je, zgłodnieje to zawoła. Jak było ciepło to brałam jej mięsko z obiadu na spacer i wtedy zdjadała wszytsko. Teraz daję jej takie mięsko ok 17, na taki podwieczorek. Chyba, że akurat ładnie zje obiad to daję coś innego. Na Twoim miejscu jak Jula lubi zupy to gotowałabym zupę codziennie, tylko inną. Musi być mikosowana to miksuj, z czasem możesz dodawać przecież coś innego w kawałku niż mięsko.
A jakbyś drugie danie dała jej spróbować ze swojego talerza? Żeby sama sobie rączką wzięła np. ziemniaka czy marchewkę? Też nic nie zje?
A mało ząbków to ile? Nie ma jeszcze czwórek?

optimistic, powiem Ci, że cena tak okazyjna, że aż dziw, że dom stoi niesprzedany przez rok. Ale może niepotrzebnie wietrzę podstęp. 350tys za prawie 100m to jak darmo. Szkoda, że wszędzie nie ma takich cen:-D

kemyt, spali do 9:15... Weź nie masz serca dla mnie wcale;-) Moja śpi do 6 czy to weekend czy też nie.

A ja kładę panele na całości nie ze względu na przejście tylko nie lubię zimnych płytek.
 
Paprotna, też mi się wydaje zbyt piękne żeby było możliwe, ale dom ma sporo wad lokalizacyjnych, jest dosyć daleko od " cywilizacji" trochę kiepski układ w środku, jest też niewielki nie każdy taki mały dom chce, nie ma balkonu, ma taras ale niedaleko od granicy działki, wiec poszaleć tarasowo nie można. Ogólnie podobne domy, ale z trochę lepszą lokalizacją kosztują 60 tys więcej a jest z 20m większy, więc w sumie nie wiem czy aż taka mega okazja, chyba rynek też trochę wymusza takie ceny. Ogólnie ja widzę zastój na rynku nieruchomości bo te same ogłoszenia wiszą rok - półtora. Ja ten dom traktuję jako alternatywę do mieszkania więc nie wybrzydzam. Gdybym miała porównywać z innymi domami to blado wypada nie ma co ukrywać. Nie mniej jednak wszystko musimy dokładnie sprawdzić i na pewno bez tego nie zakupimy domu. Też węszę podstęp, ja to ogólnie podejrzliwa jestem do wszystkiego :-D

kropeleczka, dokładnie jak piszą dziewczyny, Bartek też nie je dużo, a wręcz przeciwnie, czasami w ogóle nie zje obiadu, a ma też takie okresy, że przez tydzień nie zje obiadu, wyniki morfologi mimo tego ma super.
 
optymistic cena mów co chcesz dobra. Obok mnie 100 m działka jest do sprzedania za 300 tysięcy.
Odnośnie inspektora zapytam się koleżanki. Dzis dzwoniłam, jest nie osiągalna.

paprotna co nie, aż trudno uwierzyc, że tak ładnie śpią. Pamiętaj, że Tymek ok. północy ląduje u nas. NA niewyspanie jednak nie mogę narzekać :tak:
 
Byliśmy dzisiaj na tych szczepieniach - pierwsza dawka, udało się uprosić kolejny termin po tym jak babka nas prawie wykreśliła jak jej zadzwoniliśmy że nie przyjdziemy. Także pierwszy krok zrobiony.
Udało mi się też jakimś cudem zaliczyć gina - a do niego są zapisy 10 każdego miesiąca na 2 miesiące wprzód - czyli jak przegapiłam 10 listopada to następne zapisy są w grudniu na luty. Ale dzisiaj przejeżdżałam, coś tam troszkę podkoloryzowałam i akurat pani recepcjonistka powiedziała mi łaskawie że jak poczekam to doktor mnie jeszcze dziś przyjmie. Chciałam jeszcze skonsultować przed tymi szczepieniami czy na pewno możemy, bo kiedyś mi coś dziwnego wyszło na usg ale na szczęście nie rośnie i jest ok.
Któraś z was kiedyś pytała czy nie wyszłoby spontanicznie. U nas problemem nie jest zajście w ciążę tylko potem utrzymanie jej - wprawdzie straciłam dziecko "tylko" raz, ale dla nas to zdecydowanie o ten jeden za dużo. No więc teraz nie ryzykuję zajścia w ciążę bez pozytywnego wyniku przed staraniami.



optimistic, domek brzmi fajnie tylko czy zdecydujecie się na taką opcję że trzeba będzie wszędzie Bartusia wozić? tzn do szkoły, do kolegów, potem do kina, itp jak z komunikacją miejską? A to 95 m to część mieszkalna czy wszystko? Nie do końca mam rozeznanie ale to chyba niewiele, z drugiej strony ja nie do końca jestem za domami 300m.
widzę że masz konkretny plan i studzisz emocje:tak: lepiej się nie napalać bo coś jeszcze może wyjść nie tak.

kemyt, aha, już się pogubiłam po przerwie. Byle nie Filipiny?:) Kiepski żart...Haha, czyli sie zaczyna "braterska" miłość. Jeszcze nie raz się pobiją coś czuję:-D

paprotna, mam pytanie czy u was się poprawił stosunek Emilki do Marcina? Bo u nas jest kiepsko w tym temacie. Jak są sami to jeszcze ok, ale np. wczoraj mąż przyszedł po pracy a Zosia się rozpłakała. Zwykle ja ją "odbieram" od niani więc może sie mnie spodziewała. No ale trochę głupio się zaczyna robić.
a co takiego robicie że aż tak przeszkadzacie?

zuzaduza, my też w weekend 2 x gulasz, ale z plackami ziemniaczanymi. pycha:tak:

zdążyłam tylko na połowę postów odpisać ale wracam do serialu. do jutra!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Kropeleczka tez mysle ze nie masz sie co przejmowac,Wiktor tez czasem zjada bardzo malo,za to staram sie zeby czesciej jadl,zreszta on sam wola.obiady daje mu takie jak my,czesto daje mu jego talerz widelec i sam je,zupami go karmie,teraz juz niczego nawet widelcem nie rozdrabniam dostaje takie same jak my kawalki w zupie i ma tylko 5 zabkow.poprostu mala tak ma,wiem ze to udreczajace bo starasz sie bardzo,a malo z tego wychodzi,ale co poradzisz.ja tez czesto jak sie spiesze do wyjscia,a chce zeby maly zjadl to go czyms zajmuje,dominem,klockami,a najlepiej czyms domowym czego nigdy nie dostaje :)i zjada chetniej i szybciej,czasem ma tez tak ze jak pierwsza lyzke dostanie za pelna to wypluje,ale juz 2 mniej pelna jest ok i czesto mu sie zdaza ze wypluwa,a ja go zagadam cos pokaze i zje. pewnie wszystkiego juz probowalas,moze zmien miejsce karmienia,ze nie w kuchni.tak na probe.powodzenia.

Optimistic Bartus jest mega,dzielny bardzo.Wiktor i fryzjer odrazu mowie nieeeeeee,a Bartus dal rade ,teraz zlobek i sobie spal kochany taki.

Kemyt Ty to masz zycie :)
No wlasnie my tez jemy gulasz z kasza,a ze zostal a peczak sie skonczyl,maly mial ugotowany makaron to zrobilam M z tym jego makaronem i zwariowal :)na jutro juz ma porcje wiec tylko sobie i Witusiowi ugotuje obiad..
Wiecie zazwyczaj na dwor z Wiktorkiem wychodzi M ja w tym czasie gotuje zazwyczaj obiad albo jade cos zalatwic,jak jest mowa o spacerze to wiadomo ze Wiktorek byl z tata,ze mna tez,ale bardzo rzadko.wczesniej jak razem szlismy to na wejsciu do domu ja szlam do garow i milion innych rzeczy robilam ktore w tym czasie moglam zrobic, bo jednak przez 2 h duzo mozna ogarnac,wiec teraz tak sie podzielilismy obowiazkami.mam troche wyrzuty sumienia ze tak rzadko jestem z malym na dworzu.

A nowe slowo to cicho i jeszcze jedno ale jakie???ciagle probuje sobie przypomniec..
Spokojnej nocy cioteczki

Aaaaaaaaa jutro przychodzi stara niania,siostra jej mowi ze ona bardzo potrzebuje pracy,szuka nawet czegos,oczywiscie pogadalysmy i wiemy ze jest malo odpowiedzialna w temacie dotrzymywania terminow bynajmiej u nas bo my sie znamy sporo lat inaczej moze by bylo jakby u obcych pracowala.mysle ze ona wie ze y jej potrzebujemy ,ona potrzebuje pracy,no ciekawe .....oczywiscie wszystko ze szczegolami napisze :)wyobrazcie sobie ze ja jutro po prawie miesiacu jade po towar a maly w tym czasie widzial babcie dluzej raz 3 dni temu.wrrrrrrrrrrr
Uciekam pa pa
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry