reklama

Lipcówki 2012

Paprotna widziałam kupon na fb. My byliśmy też we wtorek ale w heliosie i tak jak Wy za 13 zeta :-).
Widzę, że Wy sporo sami robicie. Położenie dla mnie paneli to abstrakcja :-D
Spodobało mi się jeżdzenie w pudełku po pampersach. I czy do dobrej zabawy potrzbene są drogie zabawki. Wystarczy wyobraźnia. Przez to zatrzesienie zabawek niestety u dzieci z nią gorzej. Ja już nie będę kupować duzo zabawek. Nie pamiętam czy Wam pisałam jak byliśmy u teściów to Mikołaj wziął poduchę, zrobił sobnie z niej lade i zaczął bawić sie w sklep. Mi lampka się zapaliła, że mam pomysł na prezent pod choinkę. Kupimy sklep. Po chwili jakbym się przebudziła i mówię po co? Przecież dziecko w ten sposób rozwija wyobraźnie. Miałam przykład właśnie na Mikołaju. Zobaczył poduche i świetnie wymyślił sobie zabawe. W domu zrobilismy pieniądze i bawimy się a to w sklep a to w kawiarnie. Jak robi kawę to robi trrrrrrrr:-D On zadowolony bo cała rodzina bierze udział w zabawie. Tak to jest rodzice chcą dobrze ale warto czasem przystopować. Takie jest moje zdanie.
Pomysł z kartonem podkradniemy :tak:

Tymuś toleruje tylko barneya, jak Miki ogląda coś innego to w ogóle nie zwraca uwagi na tv. A ja nie powiem czasami barney ratuje mi życie :tak:
optymistic domek z widokiem na góry......WOW brzmi cudownie. Rozmarzyłam się......:-) Teściu już wie o waszych planach. czy póki co cisza.
Kamień z serca jak Bartuś chętnie chodzi do żłobka. Dobrze wiem, jak sie zostawia płaczące dziecko :shocked2:.

Mnie znowu dopadł ból pleców. Dzisiaj idę na masaż. Wieczorem, aż sie popłakałam.

Miłego dnia :-)
 
reklama
Hello

Paprotna to u Was zabawa z kartonem jak u nas,my jeszcze bujamy malego w kocu,namiot robimy z koca,zamowienie z ikei z namiotem pan pomylil i tym sposobem nie mamy innego,a wolalabym zeby nie byl z koca :)maly tez uwielbia ganianie po domu,tylko ze jak jego gonimy.chowa sie za zaslony i udaje ze go nie ma,a smiesznie wchodzi pod koldre w sypialni i lezy jak placek ze gdybym nie wiedziala to bym nie poznala ze tam jest ,wynurza sie i mowi Tu Jest :) i tak plackiem zmienia pozycje z jednego konca na drugi dla zmylki :)super sie cieszy z naszego zdziwienia...

Ostatnio mam takiego pecha ze szlak mnie trafia,a jeszcze dzisiaj rano prawie nie wyszlam z siebie.mam tyle na glowie bo nie napisalam Wam od kilku dni jestem sama z malym i wszystko do ogarniecia to szok.
Wczoraj zadzwonil serwis z niemiec ze auto jest gotowe do odjazdu :)ciesze sie bo mowili ze dluzo dluzej to potrwa.a ze jestem sama musze pojechac po auto z kierowca,zapytalam czy tesciu pojedzie ze mna i tesciowa przyjdzie do malego przez te jego histerie nie moglam zostawic go z byla niania.powiedziala ze ok i dzisiaj pobudka o 4,snu 4 h.wiec srednio sie czulam.tesciowa przyjechala,pytam czy tesciu czeka na dole czy wchodzi ,a ona ze on pojechal.wyszlo na to ze on stwierdzil ze skoro mam auto pozyczone to nim pojade,tamte wezme na plecy i wroce :)
Ona marudzila ze jutro znowu musi sie zwolnic z pracy przeze mnie,a jaka moja w tym wina ze oni nie umieja sie porozumiec i ona ciagle go klamie bo jak nie sklamie to proszenie o cokolwiek nie ma sensu,on sie wkurza ze ta go klamie bo na koniec oczywiscie wychodzi-albo i na poczatku.on powiedzial ze nie jedzie i tyle,szkoda ze nie powiedzial mi wczoraj to bym wziela kierowce,a tak kolejny dzien do tylu.na dodatek po wypraniu fotelika sasiadow pralka mi szwankuje,a prania mam tyle ze masakra.zadzwonilam po serwis i termin na jutro,rozkrecilam wyczyscilam wszystkie filtry,znalazlam skarpetke w srodku,oczywiscie porwana i myslalam ze bedzie super,a tu klops.nie dziala i koniec.roboty tyle bo wszystko teraz mokre,mam nadzieje ze to nic powaznego i jutro bedzie dzialac,a przy okazji serwisant nie nabije w butelke moja tesciowa.aaaaaaaaa paprotna kupilas juz sprzet do kuchni?agd?
W domu mam taki syf,nie ogarniam,ma przyjsc sasiadka do malego na godzinke bo musze podjechac do miasta i az wstydze sie ja wpuscic na chate.
Chcialam ogarnac w lodowce i na dzien dobry wypadlo 10 jajek ale tak na maxa ze cala kuchnia brudna,chodniczek do prania-chyba recznego!jakbym nie miala co robic.
Moja tesciowa jak jest z malym to gotuje mezowi obiad u nas i cala kuchnia po jej wizycie i reszta podlogi tez jest zachlapana od niewycieranych rak.jak mnie to wkurza.przyszla rano i robiac kawe juz nachlapala na szafki mlekiem ,z szafek na podloge i nie ze ona wytrze.olewa bo to nie jej,a nawet u siebie nie wyciera..
Generalnie mam ich serdecznie dosyc i jak tylko odbiore ten samochod to o nic ich nie poprosze.
Zapomnialam Wam napisac ze kilka dni temu rozmawialam z moja mama :)
Maly spi 3 h i co chwile musze go bujac bo placze,
 
hej dziewczyny:) wpadam na chwilkę bo Julka jeszcze śpi. Dawno do Was nie zaglądałam, najpierw bo walczyłam z Julkowym jedzeniem ale jest już dużo lepiej i sporo wywalczyłam, zjada mi owoce w takich małych kosteczkach, udało mi też się wcisnąć jej maliny z banankiem i nawet ziemniaczki podjada z babci talerza. Na objadki też mam patent, część warzyw miksuję na papkę a np. cukinię i paprykę kroję na małą kostkę albo mięsko i tak zjada bardzo ładnie a musi też trochę pogryźć. Po przebojach z Julkowym jedzeniem, przyszedł czas na problemy z kredytem, nawet nie chce mi się tego opisywać. Mieliśmy spory kłopot z tą babką od kredytów, dziewczyny nigdy więcej małych firemek, niby z polecenia od znajomych mega zadowolonych ale jak ją dwa razy na kłamstwie złapaliśmy to już miałam dosyć.
Strasznie przedłużała formalności i wydaje mi się że bardzo chciała nam wcisnąć produkt inwestycyjny zamiast zwykłego ubezpieczenia na życie, tylko że miało być wpłacane przez 5 lat a po 10 odbiór środków a okazało się że w dokumentach przesłanych do podpisu jest zapis o wpłacaniu środków przez 10 lat i odbiorze po 15 latach. Dzień przed przesłaniem dokumentów okazało się że najpierw trzeba wpłacić 2,5 tysiąca a od stycznia wpłacać 250 zł co miesiąc przez 10 lat. Jak napisaliśmy do niej zapytanie o to czy płacimy przez 5 czy przez 10 lat to nam odpisała że teraz ma spotkania z klientami i potem nam odpisze, tak się zdenerwowałam że spakowałam dziecko do wózka, zorganizowałam moją mamę żeby z małą była przed bankiem, R zwolnił się z pracy pół godzinki i pojechaliśmy. Załatwienie wszystkiego zajeło nam 20 minut a umowę podpisujemy jutro:)
Paprotna, gratulacje odbioru i bardzo szybkiej akcji z panelami i malowaniem:) wymiatacie:)
dziewczyny poodpisuję wszystkim wieczorem tylko doczytam bo mam zaległości:zawstydzona/y:
 
Hejka
Paprotna jak film? Fajnie tak razem wyjść. Dzisiaj macie już prąd? czy jutro?
kropeleczka już po podpisaniu umowy?

U nas mrozi. Ja jeszcze jeżdze na letnich oponach. Jutro muszę pozałatwiać kilka spraw i dopiero w piątek zmienie. Dlatego w piątek Mikołaj zostaje w domu i bierzemy się za pieczenie pierniczków na choinkę. Może znacie jakieś fajne przepisy???
 
Kemyt,tak my już podpisaliśmy umowę a Jula była u mojej mamy 5 godzin i była super grzeczna, zjadła babci całą kanapeczkę:szok:, mi jeszcze nigdy całej nie zjadła. Wczoraj czytaliśmy umowę do 2:30 w nocy, miałam Wam poodpisywać ale nie miałam kiedy, mała ma już 12 zębów wyszy nam w ciągu ostatnich dni 2 dolne 4 ale jedna dopiero co się przebiła i cała jeszcze nie wyszła. Moja mama w zeszłum roku piekła pierniczki bo ją poprosiłam o to i wyszły jej pyszne, w tym roku też je upiecze ale musi odnaleźć przepis. Jak znajdzie ten wypróbowany to Ci go prześlę.
Zuzaduza, rozumiem Cię doskonale z tym gotowaniem teściowej bo mnie coś trafia jak mam wejść do kuchni po gotowaniu teściowej, mam wrażenie że ciągle tylko w kuchni sprzątam bo sprzątam jak sama gotuję po sobie ale to ocziwiste i sprzątam po teściowej bo ona ugotuje i wszystko zostawi. Ja mam świra na punkcie wysprzątanej kuchni, bo tam się szykuje posiłki i musi być czyściutko. Ciężkie życie z tymi teściami macie, dobrze że osobno mieszkacie a wigilję z nimi spędzicie?
Paprotna, Emilka to słodziak. Widziałam fotki, ślicznie wygląda:) a jak piszesz o jej wyczynach to śmiać mi się chce bo ma podobne pomysły do Julki, ten z porem to mistrzostwo świata. Z mieszkankiem to bardzo szybciutko Wam idzie:) Super bo święta spędzicie u siebie i myślę że zapamiętacie te pierwsze święta w mieszkanku na zawsze bo będą wyjątkowe:)
Optimistic, u nas też jest problem z zachowaniem bo mała wszystko wymusza krzykiem, tupaniem a czasami nawet potrafi mnie uderzyć jak wpada w histerię. Często ląduje w łóżeczku za karę bo nic innego nie działa a tam po paru minutach sama się uspokaja. Myślę że to taki czas bo zbliżamy się do 2 latek czyli zaczyna nam się bunt dwulatka, maluchy sprawdzają naszą granicę cierpliwości a ja mam taki problem że jestem nerwusem i od 2 tygodni piję melisę zwłaszcza jak małą karmię objadkiem:)
 
Hejka
Ja właśnie wróciłam z trasy,auto jest w Szczecinie,uffff
padam,pobudka o 4 i 1300 km w ciężkich warunkach pogodowych zmeczylo ,a rano pełne obroty z Witusiem .kropeleczka nie wiem co z wigilia,nikt nie porusza tematu.okazało się ze w pralce poszło to co najdroższe,kurcze no jakbym mało miała wydatków.
Spokojnej nocy cioteczki
 
Kemyt prad ma być jutro. Musze tam jechac rano I czekać na ziomka, podczas tym jutro mają poprawiac drzwi wejściowe bo się okazało ze sa za nisko I nue mieszczą się pod nimi panele.
Zuzsduza dobrze ze już jesteś, cała I zdrowa. Tesc pocisnal, nie ma co. A rozmowa z mama jak? Milo czy niemilo?
Sprzetow agd jeszcze nie kupilam, w przyszłym.tygodniu to uczynie.
Kropeleczka gratuluje podpisania umowy. Kiedy planujecie odbior kluczy? Cieszę się ze z jula lepiej, eksta ze zaczela jesc. Gdzies czytalam kiefys ze łóżeczko dziecku powinno kojarzyc się ze snem nie z kara, moze poszukaj czy to pprawda. Może watro wyznaczyć inne miejsce do uspokojenia po awanturze?

Mi emilkos zaczął lepiej sypiac, czasem spi cala noc. Myślę ze tylko dzięki zebom, troche jej daly odetchnac. Dziś wypatrzylam zaginone dolne dwojki.
 
Ostatnia edycja:
Dzisiaj pilnowałam znowu koleżanki synka. Pamiętacie jak pisałam, ze taki maruda. Dzisiaj cały czas popłakiwał. Nie schodził mi z rąk. Szkoda mo jego było. Nie wiem czy coś go bolało. Może tęskinił za mamą ale wymęczył na maxa. Moja dwójka jednocześnie tak nie wymęczy. Całe szczęscie, że Tymuś nie był zazdrosny i nie chciałm do mnie na rączki. Śmie3sznie, on jakby rozumiał sytuacje, bo co jakiś czas przynosił jemu zabawki z pokoju. Kochany mój synuś.
kropeleczka nic tylko gratulować podpisanej umowy. Ciesze się bardzo z Wami.
paprotna to chociaż w nocy odpoczniesz, dobrze, że Emilce poprawiło się z nockami.'Dzisiaj chyba dłużej robicie. W końcu macie prąd :tak:


Buziaki ...
 
kemyt, dziś nie robimy, robi fachowiec, który mnie rozczarował bo twierdzi, że potrzebuje dwóch tygodni:baffled: no więc lipa, muszę przesunąć montaż drzwi bo jak mi je założą skoro nie ma jescze wszytskich podłóg, a gość od wykończenie mówi, że ma ciężki sprzęt i szkoda niszczyć panele. No i ma rację, niestety. Tylko ja nie mogę tego przezyc, bo podłogi stanowią 50% wartości kredytu jaki wzieliśmy na wykończenie, więc muszą być położone w całości, żeby wypłacili pozostałą część. Za łatwo by było jakby wszystko poszło zgodnie z planem, 2 tygodnie straciliśmy czekając na prąd:wściekła/y:

A z tym dzieckiem to niefajnie. On jest jakiś mały, że tak na rękach by siedział?
Emilka była dziś ze mną w mieszkaniu i z chęcią zostałaby z panem fachowcem, tyle miał śrubek, kółeczek i innych ciekawostek, że nie odstępowała go na krok;-) Ona już wie który jest jej pokoik, biega po całym mieszkaniu taka radosna:tak: wczoraj przyszła naklejka, te sowy na huśtawce. Ile było zachwytów i kiwania głową, że jej się podobają, nie chciała ich składać, siedziała na podłodze i karmiła sowy skórkami od mandarynki:-D Ciekawe jak zareaguje jak będzie miała pokój gotowy do zamieszkania:-D
 
reklama
Paprotna, spokojnie jeszcze troszkę i zamieszkacie u siebie ale zdaję sobie sprawę że takie przesunięcia w czasie są stresujące bo bardzo chcecie zdążyć przed świętami. Emilka jest słodka z tym karmieniem sów, ale będzie szczęśliwa jak jej pokój będzie gotowy, zrób fotkę koniecznie.
My dzisiaj dostaliśmy info od banku że kasa poszła do dewelopera, ja zadzwoniłam do dewelopera że środki są w drodze i dostałam info że w ciągu kilku najbliższych dni odbiór mieszkania i kluczy a podpisanie umowy końcowej max do miesiąca od zaksięgowania kaski. Nam się coś pomieszało bo myśleliśmy że najpierw ta końcowa umowa a potem klucze, ale fajnie że już można będzie zacząć coś robić w mieszkanku wcześniej niż myśleliśmy:) Dziękuję Wam dziewczyny za gratulacje i miłe słowa.
Kemyt, jak piszesz o tym maluszku to przypominają mi się pierwsze miesiące życia Julci, ja też całymi dniami musiałam ją nosić na rączkach, te pierwsze miesiące to ja nawet nie gotowałam bo Julka bardzo płakała jak ją do bujaczka odkładałam a sama zaczynałam coś obierać, gotować itp. Teściowa gotowała ale zazwyczaj kupowało się coś gotowego co mnie bardzo denerwowało bo ja lubię domowe jedzenie. Teściowie też mieli o to pretensje że ja przy Julce nie umiem tego zrobić bo teściowa przy R gotowała. Teść wcześnie wracał do domu w okresie jesienno-zimowym bo około 12 albo nie pracował ale Julki mie nie przypilnował żebym ja mogła objad dla całej rodziny zrobić. Pamiętam jak z Julką na ramieniu kroiłam już obrane ziemniaki do zupy bo po 5 minutach zabawienia w bujaczku zaczeła strasznie płakać i musiałam coś pokombinować żeby skończyć to co zaczełam. u nas zaczeło się polepszać po pół roku jak zczeła sama siedzieć i mogła w rączkę chwycić jakąś zabawkę potem jak zaczeła raczkować a potem biebać to już potrafiła się czymś zająć ale fakt że cały czas coś rozrabia ostatnio dorwała z szafki talerzyk i go stłukła. Pozytywne jest to że może zostać z R i bawić się z nim a ja coś porobić przy domowych obowiązkach bo jak była mała to ja musiałam być cały czas a teraz to do dziadków pobiegnie do pokoju to klocki chce układać z R to puszcza jej piosenki Pana Kleksa. Teraz po tych 17 miesiącach wiem że Jula jest bardzo żywym dzieckiem i potrzebuje ciągle jakiegoś innego zajęcia bo nie potrafi usiedzieć na miejscu zbyt długo a jak była mała to chyba jej się nudziło potrzebowała żeby nią się zająć. pamiętam jak zajmowałam się innymi dziećmi, one były spokojniejsze ale Julka jest bardzo energiczna i bardziej wesoła, coś za coś.
Teraz jest super bo nawet jak coś rozrabia to spryciara zaraz leci porzytulić się i dać buziaka a mi serduszko mięknie a jak się wygłupia i popisuje to ze śmiechu umieramy wszyscy. Fakt że te pierwsze miesiące to były bardzo trudne dla mnie ale też dla naszego związku bo sporo przykrych słow się usłyszało, sporo a moze jeszcze więcej się powiedziało, Tak jak napisała wcześniej paprotna dużo czasu potrzeba żeby takie ranki zaleczyć ale Paprotna uda się bo już nie będzie tego stresu że komuś coś zawdzięczacie np. to że macie gdzie mieszkać.Wiesz co mamy podobne problemy jak czytam to co piszesz to doskonale to rozumiem, jesteśmy też na podobnym etapie życia bo obie właśnie kupujemy mieszkanie i bardzo Wam kibicuję:)
Kemyt, Tymuś słodziak z tym zabawianiem maluszka, bardzon mądry i kochany chłopczyk.
Alocha, Optimistic, Zuzaduza, Zońka co tam u Was dziewczyny i u dzieciaczków. Pewnie zaczełyście przygotowania do świąt i brakuje czasu. Myślałam ostatnio o tych ząbkach Patrysi od Kasicy, masakra bardzo współczuję:(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry