iwon3004
lipcowa mamuśka 09
Jak dobrze, że wszystkie jesteście takie zgodne co do jedzenia. Ja już tyle się naczytałam o diecie że mi się w sumie odechciało. Skończyło się na tym że jem to na co mam w danym momencie chęć. A smaki mi się zmieniają jak w kalejdoskopie, dosłownie!;-)
Jak nie rybka, to ogórek.... jak nie jakiś owoc to za chwile jakaś kanapeczka z szyneczką..... Mąż tylko patrzy i się śmieje, że dobrze się odżywiam. Ale na szczęście też jest tego samego zdania że nie powinnam się ograniczać. Ostatnio mam WIELKĄĄ ochotę na jakąś chińszczyznę, no może wietnamszczyznę. Muszę w końcu naciągnąć mego M na spacer na jakieś sajgonki ;-):-)
Jak nie rybka, to ogórek.... jak nie jakiś owoc to za chwile jakaś kanapeczka z szyneczką..... Mąż tylko patrzy i się śmieje, że dobrze się odżywiam. Ale na szczęście też jest tego samego zdania że nie powinnam się ograniczać. Ostatnio mam WIELKĄĄ ochotę na jakąś chińszczyznę, no może wietnamszczyznę. Muszę w końcu naciągnąć mego M na spacer na jakieś sajgonki ;-):-)
Piersi mi rosna a reszta nic Zobaczymy jak bede wygladac jak przejdzie mi jadlowstret;-)
:-)
:-):-):-):-)

ja bym chińszczyzną/wietnamszczyzną mogła się żywić cały czas 
chyba sobie dzisiaj zrobię ... tylko mięsko muszę dobre kupić... jej... slinka mi cieknie...;-)
. A tak bym sobie ją teraz zjadła
. Na na lody miałam napad wczoraj. Kupiłam małe pudełko jak wracałam z pracy, ale pierwsza przysiadła się do nich moja córcia i wciągnęła prawie całe. Jak dojadałam resztkę to się okazało, ze lody wcale nie są takie smaczne;-).
No i od czasu do czasu w-zeteczka
W Grecji te zamieszki a Ona się nie odzywa