Patra
lipcowa mamuśka
Cześć matki wariatki!
Trochę czasu mnie nie było, ale niestety, najpeirw remont a później choroby nas dopadły.. Ale od początku
Zaczeliśmy w mieszkaniu remont, kij z tym że wynajmowane ale i tak wszystkie koszty materiałów mamy odliczane od odstępnego. Zaczęliśmy od największego pokoju. A tam tapeta.. Masakra ile się namęczyliśmy żeby ją zedrzeć brrr... do tego likwidowaliśmy witrynę oddzielającą kuchnie od pokoju.. Stare badziewie kiedyś bardzo modne. Później kładliśmy gładź i malowanko.. Tyle, że już 7 razy ściany malowaliśmy a i tak wychodzą nam jakieś dziwne plamy
Okazało się że to przebija uni-grunt. A to wina męża bo tego nie rozcieńczył a trzeba
Ale mu mówiłam a ten nie... przecież wie lepiej a pisało na butli jak byk
No i z remontem stoimy b o kasy brakło na materiały przez te wielokrotne malowanie
A jeszcze przedpokój będziemy robić tynkiem żywicznym wrrr. Tyle dobrze że bez problemu udało się pokój małego przemalować na limonkowy kolor
Ma teraz jasny wesoły pokoik.
A pozniej dopadły na choroby
Najpierw ja - zapalenie oskrzeli. A dwa dni później z małym szłam do lekarza - angina. Gorzej to było tylko jak z rotawirusem leżeliśmy w szpitalu... A teraz też kiepsko było. Przez 4 dni gorączka powyżej 39 st. Raz to miał w nocy 40,1 . Masakra. Bidula taki rozpalony leżał koło mnie, okłady mu robiłam.. Ale udało mi się temp zbić, czopki trochę pomogły. Na anginke dostał antybiotyk w zawiesince, ale wymiotował po jej podaniu no i skończyło się na zastrzykach. Dostał ich 14... Jejku jak on płakał.. Jak widział przychodnie, to był płacz a jeszcze tam nie weszlismy.. Po tej anginie straszny niejadek sie z małego zro bił. Wcześniej to jadł aż miło a teraz po paru łyżeczka koniec.. Moze mu sie to niebawem unormuje.. Oby.
A zeby jeszcze tego było mało to ja dostałam na całym ciele wysypki po antybiotyku. Szło zwariować - tak swędziało
Jak byłam z małym na pogotowiu na zastrzyku to pytałam o to i powiedzieli, że to normalne i muszę przetrzymać. A jak poszłam do kontroli do swojej lekarki po najgorszej w moim życiu kuracji lekami to usłyszałam że w gorsze rzeczy mogłam się wpędzić że to dalej brałam, bo jestem uczulona na penicylinę i jej pochodne
I że jak jeszcze kiedyś wezme leki z tej grupy to moze to sie źle skonczyc
Powariować idzie 
A żeby jeszcze tego było malo to w piątek włączyłam pranie i w trakcie bach wyłączyła się i nie szło się włączyć na nowo! A że jeszcze na gwarancji to dzwonie do beko i zamawiam naprawe. Mieli dzwonić tak za 2-3 dni (wiadomo weekend). Tyle że pralka cudownie ozdrowiała, tzn wcale sie nie zepsuła.. Tzn okazało się że 2 gniazdka w łazience nam padły.. I trza dzwonić do spółdzielni ech... Wesoło kurcze... Ale przynajmnie pranie mogłam zrobić heh
Tak więc chyba rozumiecie cZemu tak długo mnie nie było i wybaczycie
Sciskam was i maluszki gorącą i lecę was nadrabiać!!!
A i zapomniałam dodać że na rudo się zafarbowałam.. Bede mieć jakieś foto to ciepne hehe
Trochę czasu mnie nie było, ale niestety, najpeirw remont a później choroby nas dopadły.. Ale od początku

Zaczeliśmy w mieszkaniu remont, kij z tym że wynajmowane ale i tak wszystkie koszty materiałów mamy odliczane od odstępnego. Zaczęliśmy od największego pokoju. A tam tapeta.. Masakra ile się namęczyliśmy żeby ją zedrzeć brrr... do tego likwidowaliśmy witrynę oddzielającą kuchnie od pokoju.. Stare badziewie kiedyś bardzo modne. Później kładliśmy gładź i malowanko.. Tyle, że już 7 razy ściany malowaliśmy a i tak wychodzą nam jakieś dziwne plamy
Okazało się że to przebija uni-grunt. A to wina męża bo tego nie rozcieńczył a trzeba
Ale mu mówiłam a ten nie... przecież wie lepiej a pisało na butli jak byk
No i z remontem stoimy b o kasy brakło na materiały przez te wielokrotne malowanie
A jeszcze przedpokój będziemy robić tynkiem żywicznym wrrr. Tyle dobrze że bez problemu udało się pokój małego przemalować na limonkowy kolor
Ma teraz jasny wesoły pokoik.A pozniej dopadły na choroby
Najpierw ja - zapalenie oskrzeli. A dwa dni później z małym szłam do lekarza - angina. Gorzej to było tylko jak z rotawirusem leżeliśmy w szpitalu... A teraz też kiepsko było. Przez 4 dni gorączka powyżej 39 st. Raz to miał w nocy 40,1 . Masakra. Bidula taki rozpalony leżał koło mnie, okłady mu robiłam.. Ale udało mi się temp zbić, czopki trochę pomogły. Na anginke dostał antybiotyk w zawiesince, ale wymiotował po jej podaniu no i skończyło się na zastrzykach. Dostał ich 14... Jejku jak on płakał.. Jak widział przychodnie, to był płacz a jeszcze tam nie weszlismy.. Po tej anginie straszny niejadek sie z małego zro bił. Wcześniej to jadł aż miło a teraz po paru łyżeczka koniec.. Moze mu sie to niebawem unormuje.. Oby.
A zeby jeszcze tego było mało to ja dostałam na całym ciele wysypki po antybiotyku. Szło zwariować - tak swędziało
Jak byłam z małym na pogotowiu na zastrzyku to pytałam o to i powiedzieli, że to normalne i muszę przetrzymać. A jak poszłam do kontroli do swojej lekarki po najgorszej w moim życiu kuracji lekami to usłyszałam że w gorsze rzeczy mogłam się wpędzić że to dalej brałam, bo jestem uczulona na penicylinę i jej pochodne
I że jak jeszcze kiedyś wezme leki z tej grupy to moze to sie źle skonczyc
Powariować idzie 
A żeby jeszcze tego było malo to w piątek włączyłam pranie i w trakcie bach wyłączyła się i nie szło się włączyć na nowo! A że jeszcze na gwarancji to dzwonie do beko i zamawiam naprawe. Mieli dzwonić tak za 2-3 dni (wiadomo weekend). Tyle że pralka cudownie ozdrowiała, tzn wcale sie nie zepsuła.. Tzn okazało się że 2 gniazdka w łazience nam padły.. I trza dzwonić do spółdzielni ech... Wesoło kurcze... Ale przynajmnie pranie mogłam zrobić heh
Tak więc chyba rozumiecie cZemu tak długo mnie nie było i wybaczycie

Sciskam was i maluszki gorącą i lecę was nadrabiać!!!
A i zapomniałam dodać że na rudo się zafarbowałam.. Bede mieć jakieś foto to ciepne hehe
Ostatnia edycja:


,na nic zreszta,