reklama

Lipiec 2009

Dziewczyny, które martwicie się o swoje dzieciątka, które wiecie co znaczy poronienie i boicie się powtórki. Współczuje wam serdecznie i jeśli mogę coś doradzić, to proponuję, abyście przez pierwszy trymestr mierzyły sobie codziennie rano, o tej samej porze i w tym samym miejscu, tym samym termometrem temperaturę, która przez pierwszy trymestr (min. 100 dni) powinna być podwyższona. Wyższa temperatura utrzymuje się dzięki progesteronowi, który podtrzymuje ciąże. Po tym okresie funkcję podtrzymywania ciąży spełnia łożysko.
Ale wiadomo najbardziej niepewny jest pierwszy trymestr i jeśli temperatura jest ok to i z ciążą jest wszystko w porządku, ale jak temperatura spada i ten spadek się utrzymuje to może oznaczać, że ciąża jest zagrożona i należy biec do lekarza, który przepisze potrzebny hormon, bodajże duphaston czy jakoś tak.
Generalnie dobrze jest aby każda kobieta, niezależnie czy ma za sobą poronienie czy nie, mierzyła sobie temperaturę, tylko nie wiem dlaczego tak mało się o tym mówi, bo przecież temperatura to najwcześniejszy znak ostrzegawczy.
 
reklama
Popieram. To moja druga ciąża (Hania ma 3,5 roku) i sama się dziwię, czemu tym razem tak się potwornie martwię. Poprzednio byłam spokojna. To co mnie wycisza i uspokaja to codzienne mierzenie temperatury.
 
Magduska współczuję, męża za ucho wytargaj;-).

kpjm ja pracuję w miejscu, gdzie średnia wieku wynosi 45 lat. Jak już będę z brzuchem paradować to będę się pewnie czuła jak kosmita. Tobie życzę oczywiście małego Szymonka:-).

Antkowa dziwne podejście lekarza, takie na odwal. Lepiej szukaj innego.

Ja swoimi mdłościami też się mogę podzielić, są chętne. Co do mierzenia temperatury to chyba nie dla mnie, zobaczyłabym o kreskę niższą i już bym się stresowała.
 
Co do mierzenia temperatury to chyba nie dla mnie, zobaczyłabym o kreskę niższą i już bym się stresowała.

Temperatura niższa o jedną kreskę nic jeszcze nie znaczy, np. u mnie temperatura do tej pory wahała się pomiędzy 36,8 a 37,1. Dodam, że ta temperatura 36,8 była jednorazowo zaś moja normalna temperatura to ok 36,5, wiem bo wcześniej mierzyłam.
 
Jeśli ktoś byłby zainteresowany mierzeniem temperatury dodam tylko, że powinna być mierzona w pochwie, ustach lub odbycie, bo jest to temperatura błon śluzowych, pod wpływem hormonów, nie pod pachą, bo to jest temp skóry, która nie zależy od hormonów.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry