Hej Dziewczyny!
Widzę, że jeszcze odsypiacie Święta....
Psotka, mocno trzymam kciuki i mam nadzieję, że kolejne skurcze pojawią się dopiero w lipcu.....
Wydrusia, zdrowia życzę - antybityki nie takie straszne, jak je malują, a lepiej być zdrowym niż chorym (taka złota myśla z rana....
Mnie wczoraj mój mąż doprowadził do szału - pojechał sobie wieczoram pojeździć na motorze - miał być o 20, co nie oznacza, że musi być punkt 20 w domu, ale jak ma się spóźnić, to powinien zadzwonić..... 20.30 Jego nie ma - dzwonię do kolegi, z którym zwykle jeździ - przed 20 się rozstali i marek pojechał do rodziców - no więc dzwonię do Teściów - stacjonarny - cisza, komórka - cisza i tak do 21. Dzwonię do szwagierki, czy wie, gdzie Teście - nie ma pojęcia.... w końcu królewicz odezwał się o 21.15 - stracił poczucie czasu - pojechał nad Wisłę pomyśleć......, a, że miał słuchawki przy telefonie, to nie słyszał dzwonków..... no myślałam, że go uduszę.... teraz ma karę, bo ma wymyśleć, jak mnie przeprosić - ja już sobie wymyśliłam, co bym chciała - jestem ciekawa, czy kiedykolwiek na to wpadnie....
oczywiście torszkę pokrzyczałam, a potem się pogodzialiśmy, bo dla mnie najważniejsze było to, że nic mu się nie stało.... ale kretyn jeden....