witam sie porannie,
od 4 nie spie. glowa mnie boli, wczoraj poscily mi nerwy i mialam spiecie z tesciami, wszczegolnosci z tesciowa. poszlo o to ze oni chca czekac caly porod w szpitalu, tlumacze ze to moze dlugo potrwac, a ona ze jak bedzie dlugo trwalo to moj maz ich odwiezie do domu i potem przyjedzie do mnie na porodowke, bo dla niej nic sie nie stanie ze chwilke bede sama. normalnie szczena mi opadla i wybuchlam, mowiac ze nie wyobrazam sobie tego. to jest moj i giuseppe dzien. Oczywiscie pokolcilam sie z mezem i wyszlam ze centrum handlowego na ponad 2h, odreagowac, a oni mnie szukali. kiedy doszlam do porozumienia z mezem to tescie na mnie naskoczyli ze zachowalam sie jak nieodpowiedzialna rozpieszczona dziewczynka.bo oni nie moga sie zamartwiac bo maja swoje choroby, bla bla, i oczywiscie wyszly wszystkie inne brudy. Zadziwil mnie maz, ktory stanal po mojej stronie, zalagodzil troche sytuacje, ale ja bede miec uraz do konca i zmienilam zdanie co do nich. sorki za post, ale nie mam komu sie wyplakac.
Dzisiaj mam wizyte na 16 odezwe sie po i zdam relacje co slychac.
Psotka trzymam za was kciuki. Dacie rade, Dawidek jest silnym chloopcem i Wy jestescie wspanialymi rodzicami. dacie rade i przebrniecie przez wszystkie problemy jakie Was spotkaly i sie dobrze rozwiaza. Myslami jestes z Wami
Dodi trzymam kciuki, mam nadzieje ze juz niedlugo zostaniesz mamusia.