reklama

Lipiec 2011

wisienko, mnie sie podobba nr.3
ja tez kupowałam z zaczarowanego snu i swietne gatunkowo sa te ciuszki

jejku, ale moj maly dzis maruda..nic mu nie odpowiada.. no i budzi mi sie z krzykiem..sama nie wiem co o tym myslec
 
reklama
Wisienka, mi się podoba "Aniołek" polarowy, i ten komplet lniany też fajny :)

Dziewczyny wczoraj byłam z Igunią na usg bioderek. Wyszło że wszystko ok, ale... badanie trwało jakieś 15 sekund. Jak to u Was wyglądało? Też tak krótko? Bo zastanawiam się czy nie wybrać się jeszcze do innego lekarza.
 
Danusiu, u nas badanie bylo bardzo dlugie, az mialam nerwy na lekarza, bo mloda ryczala w nieboglosy a on ja meczyl i meczyl. Najpierw zbadal ja o tak, rozszerzal nozki, robil "zabke" sprawdzal jak daleko i czy rowno ewa rozszerza lapki. Potem bylo usg. Samo usg trwalo chyba z 10 min. Potem jeszcze pokazywal mi jak sie pielu****e. W sumie chyba z pol godziny u niego bylam

Wisienko, ja pilam bezkofeinowa az mloda wysypalo. Przestalam pic i wszystko ladnie zeszło. Wiec teraz nie ryzykuje. Moze od czasu do czasu sobie pozwole, ale juz nie codziennie.
 
Corin, ten też zrobił żabkę i poruszał nóżkami, a potem 3 sekundy jedno biderko i 3 sek drugie. Na prawde tylko przyłożył głowice, zrobił kółko i koniec. Stwierdził, że biodra prawidło wykształcone... też mi coś nie pasowało eeeh. Dzisiaj mam wizytę u pediatry to się go zapytam o co kaman.

A Igusi lecą łzy jak jest zła i krzyczy, hehe np nienawidzi jak stoimy w korku albo na czerwonym świetle samochodem, nic jej tak nie wkurza jak to :P Łzy pojawiły się jakiś tydzień temu :)
 
danusia u nas tez nie trwało to długo, może nie 3s ale z 15s każde tak.. no i z 5 min "ręczne" badanie później omówienie noszenia i wsio..w sumie wizyta 10min w porywach do 15..

u nas łzy są od jakiegoś miesiąca..
 
danusia, u nas badanie bioderek trwało może z 5 minut, łącznie z wejściem i wyjściem z gabinetu. Nie wiem, może się spieszyli, bo ta co bada przyszła ponad pół godziny później.
 
Hejka,

nawet nie czytam postów bo padam na twarz - wlaśnie wróciliśmy ze szpitala po całej nocy... :-( mały wczoraj od południa nie chciał jeść, ciągle spał, prawie nie sikał - już myśleliśmy, że to odwodnienie. Nagle zaczął wymiotować jak z kranu... myślałam, że dostanę zawału. Dziś dalej mało je ale już przynajmniej coś... na razie wróciliśmy do domu, trzymajcie kciuki żeby mu się polepszyło bo lekarze nie wiedzą co mu jest :-(
 
Wisienka no też mi lekarz mówił o tym sciąganiu. Do tej pory sciągałam jakieś 100-120 a mała jadła max 100. Może ten tydzień pokarmię dłużej i w przyszłym tygodniu sprawdzę. Trochę się boję, że się podłamię jak będę mniej sciągała. Lekarz mówił żeby cały dzień taki zrobić bo może raz być więcej a raz mniej. Choć z drugiej strony wiem, że laktator nie koniecznie musi wszystko sciągnąć bo już kiedyś mała mało zjadła to po pół godziny chciałam zciągnąć na później i ani kropli się nie udało, za to mała wtedy się obudziła i jeszcze nieźle sciągnęła...
 
Hejka,

nawet nie czytam postów bo padam na twarz - wlaśnie wróciliśmy ze szpitala po całej nocy... :-( mały wczoraj od południa nie chciał jeść, ciągle spał, prawie nie sikał - już myśleliśmy, że to odwodnienie. Nagle zaczął wymiotować jak z kranu... myślałam, że dostanę zawału. Dziś dalej mało je ale już przynajmniej coś... na razie wróciliśmy do domu, trzymajcie kciuki żeby mu się polepszyło bo lekarze nie wiedzą co mu jest :-(


zaciśnięte i szybkiego powrotu do zdrowia
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry