Dobry wieczór.
Dzisiaj kolejny koszmarny dzień. Jowitkę dalej kaszel męczy, a ja coraz gorzej się czuję, mąż też. Wszystkich dopadło. O tyle dobrze, że Niuśka nie ma już gorączki. Dostała wczoraj syrop na kaszel. Wieczorem dzwonił pan z apteki, że znalazł jeszcze lepszy syrop i żeby przyjść dzisiaj oddać stary i odebrać nowy, bez żadnej dopłaty i mimo tego, że już był otwierany. Teraz ma jakiś czekoladowy. Pierwszy raz się spotkałam z takim smakiem syropu. Jak to nie pomoże to mamy na siłę pchać się do lekarza. Najlepsze jest to, że tutaj nikogo takie zachowanie lekarza nie dziwi. Cóż trzeba przywyknąć..
silwia dziękuję, choć do urlopu jeszcze trochę. Twój Alessandro to światowiec, co chwilę coś zwiedza więc nie dziwię się, że lubi podróżować:-) No i już podrywa dziewczyny

sunset współczuję. Żebyś się tylko nie rozchorowała. Tutaj pogoda też lubi robić takie psikusy. W środę strasznie wiało i waliło gradem, wczoraj śnieg leżał, ale temp. całkiem całkiem, dzisiaj na przemian śnieg i wiosna. A teraz pada jak w grudniu
Mart &&& żeby do końca wszystko było jak należy
Idę się położyć. Dobranoc.