Hej, hej!
My z Kinią przed południem troszkę ogród uprzątnęłyśmy...Mnóstwo liści do grabienia, ale pomoc miałam dobrą, a co :-) Mnie katar jeszcze dokucza, ale znośnie jest. Kinia się broni póki co, nie choruje.
maqnio, jak sam katar bez kaszlu i gorączki to ja też bym z małą wyszła. Dziecku z katarem na powietrzu lepiej się oddycha no i przy produkują się przeciwciała, które zwalczają chorobę. Ja też o wiele lepiej się czuję, jak na dworze jestem.
Anula, dobrze, że Bartkowi minęły te "dzikie" nocki...U nas nadal butla nad ranem między 5-6 i śpimy dalej. Smoczka też nie mamy, Kinia bezproblemowo odrzuciła go (ja jej zabrałam właściwie) 2 tygodnie przed 2gimi urodzinami.
Corin, Ty wiesz, że ja jestem Twoją fanką odnośnie szycia



zdolna jesteś i tyle

A Ewcia (jak już pisałam na fb) to cudny króliczek :*
daga, hahahaha

Padłam! Nieźle Was pies będzie wyszkolony

Dobrze, że z sikaniem już ok
A my wczoraj po południu poszłyśmy na podwórko do babci, do kurek. I kurki (te młode) mają korytka z jedzonkiem, poprzykrywane takim czymś (coś jak daszek), żeby starsze kury im tej paszy nie wyjadały. Po prostu babcia chodzi co jakiś czas jak kurki przyjdą, otwiera im i jak zjedzą znów zamyka (bo to specjalna pasza dla kur młodych, jeszcze nie niosek). No i do czego zmierzam....Kinga podchodzi do tego korytka, odkrywa, mimo, że nie ma młodych kur obok, ale stare spacerują w pobliżu. Mówię do niej "Niunia, zamknij, bo te duże kurki wyjedzą", a Kinga na to "Głodne...Niech jedzią"

Po czym krąży obok niej jedna stara kura, ale boi się podejść, bo Kinga stoi, a Kinia do niej z krzykiem "no jedź" (no jedz)
