Mogę się pożalić? :-( Pewnie już nudna jestem , ale zaraz złapię depresję z tym powrotem do pracy.
Niby chcę iść, nastawiłam się już, szukam ciągle niani. Mam nawet 2 nowe kandydatki, nawet pogodziłam się ze zmianą w grafiku i wysoką stawką godzinową.
Ale moje dziecko chyba zupełnie nie jest na to gotowe. Jest strasznie mamowy. Z obiadkami na razie się poddaję. Najwyraźniej jeszcze nie jest gotowy, a nie chcę go zrazić.
Z butelką i mm też kiepsko idzie. Raz tylko załapał moje odciągnięte, a teraz zupełnie nic.Mąż próbował, babcia próbowała. Pluje i płacze. Ja próbowałam karmić w foteliku,żeby się nie wtulał. Próbowałam przytulać, zamieniać pierś na butelkę jak przyśnie i nic. Żal mi go.
Może niekapek?
Poradźcie coś.
Córka była dokarmiana od początku, rzadko ale jednak ...Nie miałam więc problemu. Zupki też szybko załapała.
Łeb mi już pęka od ciągłego myślenia o tym, czuję się zdołowana.:-(