moja pierwsza urodziła się we wrześniu jak było pięknie a druga w kwietniu i ja jednak nie zaryzykowałam spacerów z "marszu". Po tygodniu było werandowanie a później spacerki i to z wydłużaniem czasu stopniowym. To nie chodzi o pogodę, bo dziecko zawsze można ubraniem dopasować do niej a o stopniowanie wrażeń i kontakt ogólnie z powietrzem. Jednak spacerowanie to decyzja indywidualna jak z noszeniem w nosidełkach, stosowaniem misiów szumisiów etcIwona 35 ale z naszymi dzieciaczkami od razu można wychodzić w taka pogodę to grzech byłoby siedzieć w domu;P
Z córką wychodziłam od razu, to był maj pieknie na dworze...![]()