Witam
Witam nowe mamusie
U nas dziś słońce póki co, chyba się przejdę na cmentarz...
Madziolina - moja śpi w swoim pokoju.
Iwonaimaja - zdrówka dla rodziny!
Aleksandra - super! Gratulacje
Toteczko - moja też tak trze buźkę, oczka, nosek jak śpiąca.
Asia - moja też tak kopie nóżkami
Lizzy - przytulam

Musiałaś wiele przejść podczas porodu. Ja nie rozumiem tego nacisku na poród naturalny za wszelką cenę, po którym odechciewa się wszystkiego, i kolejnych dzieci i często jest też niechęć do dziecka urodzonego, piszę tak, bo ma takie przykłady w moim otoczeniu, straszne to! Już nie wspomnę o tym, że można stracić czy uszkodzić w jakiś sposób dziecko... Eh

Karolina - super, że chrzest udany
AgaGunia - czasami zadziera tak główkę do tyłu. Też chciałam małe róznicę między dziećmi to najpierw poroniłam, a potem długo nie mogłam zajść i teraz mam: 11,6 lat i 3 miesiące. Mikołaj będzie miał 18 lat, jak Nastka 6. Trudno. Chciałam inaczej, nie dało się, widocznie właśnie tak miało być, jak jest

I jest też dobrze!
Ja też karmię na żądanie, przeważnie co 1,5-3 godziny. W nocy mamy dłuższą przerwę.
U nas też ślinotok
Z zabawek: grzechotki, gryzaczki, lusterka, światło, szeleszczące i grające wiesidełka.
Anastazja też płacze na widok obcych lub rzadziej widzianych osób. To już ten wiek, że nasze dzieci tak reagują?
Ale piękne są Wasze wspomnienia...

Ja testowałam po południu. Dzieciaki biegały, Arek w kuchni coś przyrządzał, a ja nie wiedząc dlaczego, zatestowałam w tym chaosie, zamiast rano, w ciszy

Nie mogłam uwierzyć, że wyszła druga bladziocha, bo my o wszystkie nasze dzieci staraliśmy się długo (o Mikołaja rok, po poronieniu się chyba zablokowałam, bo aż 2,5 roku o Nikodema i teraz nie zabezpieczaliśmy się też ok roku, ale z naciskiem na dziewczynkę, czyli przed owulacją próbowaliśmy tylko i się udało

W tym chaosie powiedziałam Arkowi, nawet nie pamiętam co powiedział

, potem jeszcze 2 testy zrobiłam i wciąż nie wierzyłam, bo pamiętałam, że przy poronieniu te kreski nie ciemniały, tak jak teraz. Ale w końcu wyszła ciemniejsza, do tego jeszcze muliło mnie i zwymiotowałam w pracy, całkiem inny objaw, bo przy chłopcach tego nie było i od wtedy już przeczuwałam, że może dziewczynka jednak (albo tak bardzo chciałam po prostu tę dziewuszkę

). Na usg, jak się dowiedziałam, że dziewczynka, powiedziałam, że nie wierzę, bo u nas w rodzinie, siostry i ja, rodzimy samych chłopców, to wydrukował mi zdjęcie tego, co mają tylko dziewczynki

, a i tak do końca, do cc, kiedy leżąc już na stole nie wierzyłam, że się udało z córeczką, aż nie wystawili mi ją przed oczami, żebym się przekonała

Ciąża bardzo stresująca, ale to przez moje schizy, bo na badaniach wsio było ok
