Napiszę Wam, jak szanowny małżonek mnie dzisiaj wnerwił. Jedziemy sobie autem, ja prowadzę i na przełączce wyjeżdżałam i jakiś kolo z tyłu trąbił, czy na nas, nie wiadomo. W każdym bądź razie mąż wystawił palec przez szybę, na co koleś za nami zaczął nas gonić i trąbić. Na światłach zrównał się z nami no i oczywiście pyskówka z mężem przez szybę. Myślałam, że tego dziada zabiję. Popłakałam się potem z nerwów, ale on i tak uważa, że miał rację. Normalnie agresywny typ o rozwoju emocjonalnym rozwielitki. Jest po prostu beznadziejny, aż mi ręce opadły. Ostatnio czyta tylko o broni i politycznych spiskach, a agresja w nim wzrasta w zastraszającym tempie. Aż się boję, co będzie potem.