otworzyla oczy i poczula jak pierwszy promien slonca wdziera sie do jej pokoju. ujrzala biegnaca droge ktora przebijala sie przez unaszacy kurz tego pomieszczenia docierajac do jej twarzy. promien cudownym blaskiem ulozyl sie na jej policzkach i sprawil jej olbrzymia przyjemnosc. zamknela oczy oczekujac na wiecej takich radosnych porannych promieni. usmiech powoli budzil jej usta ze smutnego snu. nie potrafila zrozumiec ze znow swieci slonce. nie pamietala kiedy byla taka radosna, kiedy tak smialo promien przyszedl do niej.do dzisiaj tylko krople deszczu rozbijajac sie o gluche rynny kazdego dnia przywolywaly bol i cierpienie, zabijaly usmiech ktory byl taki piekny taki przenikliwy. dzis powstal dzien z umarlych, dzis bog usluchal jej pragnienie.
oczy zamkniete a w myslach magiczne cieplo. dzis juz nie bedzie goryczy, dzis zycie na nowo urodzi jej wdzieki, zakrywajac wspomnienia, chowajac gleboko to wszystko co zle. Tym zlem jest choroba. Mam nadzieje ze taki promien przyjdzie tez do niej a deszcz przestanie padac. Trzymam kciuki