Ja tez jeszcze z Wami jestem... Dzis jednak wzięłam się za porządki: umyłam okna, pościerałam kurze i poodkurzałam. Niestety nic sie nie dzieje tylko mały się ożywił i wbija mi nogi w żebra... Codziennie mam nadzieję, że moze dziś ale niestety małemu chyba za dobrze w brzuchu... Powiem Wam, że martwię się w sumie porodem przez te pozamykane oddziały... Jak można zabronić ojcu dziecka wizyt, kiedy właśnie po porodzie kobieta tak bardzo potrzebuje jego wsparcia... Tragedia...Ale zobaczymy, może cos się jeszcze zmieni... Dobra, lecę ogladać film. Buziaki i do jutra...