W zupełności się zgadzam, ale prócz tego śmiania się dzieci z dzieci;-) dzieci zawsze będą spotykać jakieś nieprzyjemności większe czy mniejsze a zapewnienie im nie wiadomo jakiego sprzętu, ubioru ich przed tym nie uchroni

sęk w tym jak nauczyć dziecko radzenia sobie z problemami a nie chronieniu ich przed nimi
No i kochana, nie ma co patrzeć na 5 lat w przód bo nie ma to najmniejszego sensu. Ja też się zamartwiałam co będzie z Julią jak zacznie chodzić do szkoły - bo moi dziadkowie już słabi, a mama pracuje. Ale raz że jest świetlica, a dwa że znalazły się osoby skłonne do pomocy w razie awarii. Nie zawsze oczywiście jest taki luksus, czasem muszę zwolnić się szybciej z pracy.
Jak zaszłam w ciążę z Asią to A dopiero co zaczął pracować, później po jej urodzeniu zwolnił się bo nie dał rady psychicznie po prostu (szef pijak i długo by opowiadać). Do dziś jest różnie. Nie pojawiła się w super odpowiednim momencie. Ale dzieci są zadbane, czyste, najedzone, Julia nosi modne ciuchy - nie do przesady oczywiście (nie wymieniam jej garderoby bo np akurat szaleje za czymś tam, ale zawsze staram się by znalazło się w jej szafie coś co akurat jest na topie - choć jedna bluzka z Hannah Montaną czy jedne spodnie rurki, tak samo robię z Asią). Zabawek mają od groma ale oczywiście nie wszystkie o których marzą, bo raz, że mnie nie stać, a dwa że nie widzę sensu kupowania im kolejnego zestawu koników Pony. Dzięki temu naprawdę cieszą się jak dostaną coś wymarzonego.
Nie kupię jej telefonu tylko dlatego ze pół klasy ma. Nie kupię, bo uważam że ma na to czas i dopóki sama nie wychodzi na dwór jest jej niepotrzebny. Choć przyznam się że ostatnio się prawie złamałam;-)
Nigdy nie ma odpowiedniego momentu na bobasa, tym bardziej że trudno jest przewidzieć przyszłość - może za pół roku Twój D zdobędzie super posadkę?